Logo
Amerykańska TV krytykuje Nawałkę

wikipedia.org

8 lipca 2016 17:48

Po dojściu przez polską reprezentację piłkarską do ćwierćfinału Mistrzostw Europy, ciężko było znaleźć tradycyjne negatywne komentarze pod adresem zawodników i trenera. Adama Nawałkę jako jednego z najgorszych szkoleniowców mistrzostw sklasyfikowała za to amerykańska telewizja sportowa ESPN.

W rankingu ESPN najgorszych szkoleniowców Nawałka zajął 4 miejsce.

Może się wydawać ostrym krytykowanie trenera, który osiągnął z reprezentacją najlepszy wynik od 1982 roku i który opuścił Francję bez ani jednej porażki. Ba, Polska ani raz nie musiała nawet gonić wyniku. Ale trzeba zaznaczyć, że mecze ze Szwajcarią i Portugalią miały wspólny mianownik. Polacy świetnie zaczynali, ale z biegiem czasu tracili pomysł na grę. W tym czasie ich trener nie był skory do zmieniania czegokolwiek. Ze Szwajcarią po pierwszego rezerwowego sięgnął w 101. minucie meczu. Z Portugalią - w 82. W obu spotkaniach wykorzystał tylko dwie zmiany. Wyglądało to tak, jakby Nawałka czekał wyłącznie na rzuty karne. To bardzo niebezpieczna metoda. Zadziałała raz, ale zawiodła przy kolejnej próbie. Jakub Błaszczykowski nie wykorzystał rzutu karnego, ale mógł nawet nie podchodzić do piłki, gdyby trener nie był taki pasywny - pisze ESPN. 

Za niechęć do zmian krytykował polskiego selekcjonera również Maciej Szczęsny, ojciec reprezentacyjnego bramkarza Wojciecha Szczęsnego, były piłkarz, jako jedyny zdobywający mistrzostwo Polski z 4 klubami, obecnie trener i komentator.

Za słabe przygotowanie kondycyjne reprezentację krytykowała piosenkarka Maryla Rodowicz, za co posypały się na nią gromy.

Nawałka, w decydujących o awansie rzutach karnych z Portugalią nie zdecydował się na zamianę bramkarza, choć świetnie broniący podczas samych meczów Łukasz Fabiański, we wcześniejszym spotkaniu przy karnych nie rzucił się nawet ani razu w dobrą stronę, co powtórzył w karnych z Portugalią. Artur Boruc tymczasem obronił; swoją ostatnią 11 w meczu ligowym.

Szkoleniowiec, przedłużył kontrakt z PZPN. Ostatnio zarabiający 80 tys. zł, wg mediów ma tym razem inkasować ok. 150 tys. zł miesięcznie.

Za: onet.pl

DZ