Logo
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" chciał dogryźć Beacie Szydło. Przez "przypadek" wyśmiał Donalda Tuska

fot. Wikimedia Commons

17 czerwca 2016 17:58

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" zamieścił link do komunikatu ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i dodał sarkastyczny komentarz "państwo z dykty" jako aluzję do rządów Beaty Szydło.

Okazało się, że wpis pochodzi z 2012 roku a redaktor Wroński przypadkiem wyśmiał "państwo z dykty" pod wodzą ówczesnego premiera – Donalda Tuska. 

"Wczorajszy szczyt Rady Europejskiej trwał dłużej niż przewidywała agenda spotkania. Szef rządu udał się na lotnisko na pół godziny przed jego końcem. W tym czasie nie zapadały już żadne nowe wiążące decyzje, a przewodniczący Rady Europejskiej podsumowywał jedynie ustalenia spotkania.
Decyzja premiera podyktowana była otrzymaną od kapitana załogi informacją, że start rządowego samolotu może nastąpić nie później niż o godzinie 1:30 w związku z zagrożeniem przekroczenia czasu pracy załogi samolotu"  
– komunikat o takiej treści komentował redaktor "Gazety Wyborczej".

"Premier BBS wyszła z posiedzenia Rady Europejskiej, bo skończył się czas pracy pilotów. Państwo z dykty?" – dodał komentarz.

Problem w tym, że informacja pochodziła z 24 kwietnia 2012 roku a redaktor Wroński trafił komentarzem jak "kulą w płot". Nie dość, że komunikat odnosił się do okresu sprzed 4 lat to w dodatku uderzał w tak bardzo cenionego przez "Gazetę Wyborczą" – Donalda Tuska.

Po interwencji internautów, żywo komentujących wpadkę redaktora, Paweł Wroński usunął wpis z Twittera i dodał wytłumaczenie:

 

 

Paweł Jaworski
Źródło: Twitter, Republika / fot. Wikimedia Commons