Logo
Festiwal kuriozum w TVN: Janda o dyktaturze PiS, tęczowej fladze na marszu ONR i... pluciu na jej samochód

4 stycznia 2017 09:01

Krystyna Janda udzieliła wywiadu stacji TVN24, w którym opowiedziała o początku protestów KOD pod Sejmem, o dyktaturze PiS oraz... pluciu na swój samochód.

"Za komuny było kilku komuchów, cyniczny, nie ideowy aparat represji, a po drugiej stronie, my – czyli uciśniony, niewolny naród. Teraz? Są prawdziwi Polacy i my, pogardzani i wyzywani przez  tamtych. Jesteśmy sobie obcy w jednej rodzinie, przy jednym stole, nawet w jednym łóżku" – mówiła aktorka.

"Słyszałam historię o dziewczynie, która owinęła się tęczową flagą i weszła w agresywną demonstrację ONR-u. Zrobiła to 18-latka, weszła zawinięta w tę flagę w sam środek jadu. I podobno wszyscy zgłupieli. To jest odwaga. Protest, desperacki protest. To mi imponuje" – dodała.

"Dla mnie i dla wielu był to rok okropny. Kiedyś, pamiętam, tuż po zmianach '89 roku, mówiliśmy w telewizyjnych akcjach społecznych: "jesteśmy wreszcie we własnym domu". Teraz nie jesteśmy. Odmawia mi ktoś ojczyzny, miana patriotki, Polki, obywatelki, wolnej kobiety, decydującej o swoich poglądach, życiu, ciele, wierze. "wypier****j", piszą, wyzywają, szkalują, niezasłużenie i bezkarnie. Nienawidzą – tak czuję, niestety, jest mi teraz często źle tu i smutno. Nie wiedziałam, że ludzie potrafią tak nienawidzić. Koło mnie przechodzi ktoś i po prostu pluje na mój samochód, bo widzi, że ja z tego samochodu wysiadam… Ja oskarżam tę władzę o to, że ktoś pluje na mój samochód. Dotąd nikt nigdy nie napluł na mój samochód z nienawiści. Oskarżam o to nasze władze. Bo powiedzieli, że im wolno, co więcej, podjudzili ich" – mówiła Krystyna Janda.

PJ
Źródło: TVN24