Logo
Giertych zastanawia się, czy Kaczyński powtórzy scenariusz turecki

wikimedia.org

18 lipca 2016 11:09

Czy PiS może planować prowokację podobną do tureckiej, aby osiągnąć wrzenie społeczne potrzebne do siłowego rozstrzygnięcia problemu niezależnego sądownictwa? Czy pamiętacie Państwo gejbombera, który na kilka dni przed wyborami prezydenckimi w 2005 porozstawiał atrapy bomb po Warszawie w proteście przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu? W dziwny sposób sprawcy nie znaleziono, a sprawa ta bez wątpienia pomogła Kaczyńskiemu wygrać wybory z Tuskiem – przypomniał Roman Giertych, od 2005 koalicjant PiS.

Chciałbym wspomnieć o doświadczeniu, które możemy zaczerpnąć z tej sytuacji dla oceny wydarzeń w Polsce. PiS od wielu miesięcy próbuje poradzić sobie z niezależnymi instytucjami państwa prawa. Atakuje więc Trybunał Konstytucyjny, media oraz sądy. Jarosław Kaczyński zapewnia w wywiadach, że nie jest dyktatorem (co na razie jest prawdą), ale historia uczy, że każda dyktatura zaczyna się od obalenia niezależnych instytucji takich jak trybunały, sądy i media. Stąd nie ma co dziwić się PiS, że w powszechnej opinii ludzi znających historię partia ta zmierza do dyktatury – pisze na Facebooku Roman Giertych.

Giertychowi odpowiada, znana z ciętego języka posłanka Pis, Krystyna Pawłowicz:

puczu w Polsce hybrydowo dokonują właśnie zbuntowani polscy SĘDZIOWIE, puczu przeciwko legalnej, demokratycznej, nowej władzy ustawodawczej i wykonawczej. Czyli zupełnie inaczej niż w Turcji, gdzie sędziowie w ogóle w rewolcie nie brali udziału. Pan, niby mecenas, a taki strachliwy i nie potrafi skojarzyć tak prostych faktów. A poza tym, w Polsce, PIS nie musi pana metodami /jakimś „puczem”/ doprowadzać do ukarania zbuntowanych sędziów. Demokratyczna nowa polska władza ma bowiem do dyspozycji kodeks karny, ale przede wszystkim jest nieziemsko miłosierna. I pan na tym sam teraz korzysta.

Źródło: pch24.pl

DZ