Logo
Hilary Clinton nielegalnie wspierana przez rząd Ukrainy

12 stycznia 2017 18:09

Jak widać nie tylko Donald Trump był wspierany z zagranicy podczas wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Okazuje się, że za pomocą pośredników, władze Ukrainy zakulisowo udzielały wsparcia kampanii Hilary Clinton. Kandydatka Demokratów optowała za utrzymaniem twardego dyskursu wobec Moskwy. Teraz rząd Wołodymyra Hrojsmana ma podwójny problem - Trump chce ocieplenia stosunków z Rosją, a z Kijowem nikt nie chce rozmawiać...

Amerykańskie służby nie mają wątpliwości, że Kreml wspierał Donalda Trumpa i przyczynił się do jego zwycięstwa. Co ciekawe, nie tylko kandydat Republikanów otrzymał taką pomoc. Rząd ukraiński także maczał w wyborach prezydenckich, udzielając zakulisowego wsparcia Hilary Clinton.

O sprawie napisali dziennikarze Politico, którzy znaleźli dowody na ingerencję Ukrainy w wybory prezydenckie. Oczywiście zaangażowanie Kijowa nie było tak znaczące jak działania Kremla, a operacje nie były odgórnie koordynowane i planowane jak w przypadku Rosjan, gdzie według służb USA podejmowanym akcjom dowodził sam Władimir Putin. Mniejsze było także finansowe zaangażowanie władz z Kijowa. 

Łącznikiem między demokratami a Kijowem stała się Alexandra Chalupa, córka ukraińskich imigrantów, wieloletnia współpracowniczka zarówno Hilary Clinton, jak i Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej. Chalupa już przed wyborami znała amerykańskiego PR-owca Paula Manaforta, który wcześniej pracował z Wiktorem Janukowyczem, finansowanym przez rosyjskich miliarderów i ukraińskich oligarchów współpracujących z Kremlem. 

Kiedy w marcu 2016 roku Manafort został mianowany szefem kampanii Donalda Trumpa, Chalupa rozpoczęła współpracę z Partią Demokratów. Za pośrednictwem ukraińskiej ambasady w USA, przekazywała haki i niewygodne informacje nt. Donalda Trumpa, wskazując przy tym także tropy i źródła. 

- Jeżeli zadawałam im pytanie, to oni wskazywali mi kierunek, albo osobę, jeśli taka była, za którą powinnam podążyć - powiedziała Chalupa portalowi Politico, podkreślając, że niczego nie otrzymywała na piśmie, by nie było żadnych śladów. Ukraińska ambasada pomagała także dziennikarzom w wyszukiwaniu rosyjskich kontaktów Manaforta i Trumpa.

Te działania przyniosły niemały sukces. Ukraińcom udało się ujawnić serię dokumentów świadczących o tym, że Manafort przyjął prawie 13 mln dol. nielegalnej gotówki od prorosyjskiej Partii Regionów. To był gwóźdź do trumny lobbysty - kilka dni później zrezygnował z funkcji szefa kampanii Trumpa. 

Te działania nie przyczyniły sie jednak do zwycięstwa Hilary Clinton. Ukraiński rząd jeszcze w czsie kampanii otwarcie krytykował Donalda Trumpa i jego otoczenie w mediach i na łamach portali społecznościowych. Teraz władze w Kijowie mają niemał problem - ani prezydent elekt, ani nikt z jego współpracowników nie chce z nimi rozmawiać, a postawa ukraińskich polityków z pewnością zostanie na długo zapamiętana.