Logo
Mentzen dosadnie o Petru: "Niektóre państwa są rządzone przez diablo inteligentnych przywódców. A u nas?"

3 stycznia 2017 17:54

Młody polityk partii "Wolność" w dosadny sposób skomentował zachowanie Ryszarda Petru, w ciekawy sposób zestawiając je z przywódcami światowych mocarstw w czasie II wojny światowej. Jak wypadł Ryszard Petru na tle Winstona Churchilla, prezydenta Roosevelta i Stalina? Mizernie...

"Gdy Churchill chciał wciągnąć Stany Zjednoczone do wojny z III Rzeszą, używał swojej wybitnej inteligencji do planowania wielu niegodziwych i przebiegłych posunięć. W obszernej korespondencji Churchilla z prezydentem Rooseveltem, obaj odnosili się do siebie niezwykle serdecznie. W miarę często się spotykali i to razem z rodzinami. Obaj zachowywali pozory wielkiej przyjaźni. Mimo tej sielankowej atmosfery, zdawali sobie sprawę, że ich interesy są przeciwstawne. USA dążyły do rozmontowania Imperium Brytyjskiego i przejęcia roli światowego hegemona, a Brytyjczycy chcieli instrumentalnie użyć Amerykanów do wygrania wojny z Niemcami" – zaczyna swój wpis.

"Przykładowo, Churchill świadomie wyznaczał trasy konwojów z USA, tak by statki eskortowane przez amerykańską flotę trafiały na U-boty. Liczył na to, że zatapianie amerykańskich okrętów ułatwi wciągnięcie Stanów do wojny. Amerykański ambasador w Londynie, Joseph Kennedy (ojciec JFK), był w 1940 roku przekonany, że Churchill planuje zbombardować amerykańską ambasadę w Londynie, by zrzucając winę na Niemców, przekonać Amerykanów do ataku. Kennedy prosił też swoich przełożonych o poinformowanie Londynu, że zatopienie okrętu którym będzie płynął do Waszyngtonu nie spowoduje przystąpienia Stanów do wojny. Uważał bowiem, że Churchill planuje go storpedować na Atlantyku i oskarżyć o to Niemców" – podaje przykłady Mentzen.

"W porównaniu do powyższego, zatajanie przez Brytyjczyków kluczowych depesz japońskich przed Pearl Harbor wydaje się już stosunkowo mało wrogim działaniem. Roosevelt oczywiście nie pozostawał Churchillowi dłużny. Całkowicie już też pominę intrygi, które do tego grona przywódców weszły wraz ze Stalinem, który był z całej trójki chyba najbardziej przebiegły i dwulicowy" – podkreśla polityk partii "Wolność".

"Piszę o tym dzisiaj, żeby pokazać, że niektóre państwa są rządzone przez diablo przebiegłych, zdeterminowanych i inteligentnych przywódców. A u nas główny opozycyjny kandydat na premiera, nie słynący zresztą z wybitnej inteligencji, nie jest w stanie nawet przewidzieć, że gdy w samolocie usiądzie koło swojej kochanki, to ktoś może zrobić mu zdjęcie i umieścić je w Internecie" – takim wnioskiem kończy swój wpis.

PJ
Źródło: Sławomir Mentzen/Facebook