Logo
Mieszkańcy posprzątali staw, leśnicy wlepili im mandat

fot. pixebay.com

13 lipca 2016 16:00

Ta sytuacja dokładnie pokazuje, że w Polsce państwo i samorząd często nie sprzyjają własnym obywatelom. Urokliwy staw znajdujący się nieopodal Oliwy od kilku lat był traktowany jako składowisko śmieci. Lasy Państwowe, które są jego właścicielem, nie kwapiły się do sprzątania, więc na własną rękę zrobili to mieszkańcy Oliwy. Leśnicy w "nagrodę" ukarali ich mandatem.

W celu uporania się z problemem, lokalna społeczność za 1100 zł nabyła nawet rower wodny, który później przydał się przy sprzątaniu stawu. Jak podaje portal trojmiasto.pl, z wody wyciągnięto kilkaset szklanych butelek i inne śmieci, w tym starą ławkę. Oprócz tego, wspólne oczyszczanie stawu zintegrowało mieszkańców. 

Wkrótce proceder został dostrzeżony przez pracowników Nadleśnictwa Gdańskiego, którzy postanowili usunąć zacumowany rower wodny. Będący świadkiem zdarzenia właścicel roweru stanął w obronie społecznej inicjatywy. Co prawda leśnicy nie zabrali prowizorycznej "wodnej śmieciarki", ale postanowili ukarać jej właściciela mandatem w wysokości 200 zł. Za co? Za zaśmiecanie, gdyż rower przez pracowników Nadleśnictwa został potraktowany jako pływający śmieć. 

Jak tłumaczył dla portalu trojmiasto.pl rzecznik prasowy Nadleśnictwa Gdańskiego, autorzy inicjatywy "postanowili korzystać z roweru wodnego w miejscu, w którym jest to niedozwolone". Ponadto sprzęt był użytkowany w sposób niebezpieczny, ponieważ "niektóre osoby skakały z niego do wody". 

Ostatecznie sprawa została rozwiązana polubownie. Rower nie trafił na wysypisko śmieci, gdzie chcieli zabrać go leśnicy, ale właściciel musiał go usunąć ze stawu.

 

źródło: trojmiasto.pl

N.