Logo
Niemiecki rząd idzie na wojnę z narodem. Na prowincji swastyki i podpalenia domów dla uchodźców

fot. Wikimedia Commons

11 lipca 2016 09:33

Magdalena Rigamonti publikuje wywiad z Polakami, którzy mieszkali w niewielkiej bawarskiej wsi Rupprechtstegen. Rozmowa dotyczy kulis przyjmowania uchodźców w Niemczech. Stosunku Niemców do imigrantów oraz narastającego buntu społeczeństwa, które pod pręgieżem kar finansowych sięga po co raz bardziej niebezpieczne metody obrony.

Maya Paczesny w wywiadzie z Magdaleną Rigamonti opowiada, że w Niemczech co raz częściej dochodzi do podpaleń domów przeznaczonych dla imigrantów. Nastroje antyimigranckie oraz działania Pegidy nasilają się. O tym nie piszą niemieckie media. Idylliczny obraz bawarskiej prowincji to przeszłość. Obecnie to miejsce omijane przez turystów, wszystkie większe domy zamienione są na domy azylanckie a okolica - muzułmańska. 

Maya Paczesny opowiada także o kulisach przyjmowania uchodźców. Rząd Angeli Merkel proponuje wynajęcie domu za czterokrotną wartość ceny rynkowej na 20 lat, płacąc przy tym za wodę, koszty remontowe, ogrzewanie i ubezpieczenie. Wszystko po to, by znaleźć miejsce dla azylantów.

W rozmowie pada też opinia o samozachowawczości Niemców, powodowanej mandatami w wysokości 1200 euro, za mowę nienawiści. Takim paragrafem traktuje się każdą negatywną wypowiedź o imigrantach. Mieszkańcy uciekają się więc do nieoficjalnej, bardzo niebezpiecznej drogi podpaleń domów przeznaczonych dla uchodźców. W ubiegłym roku w ten sposób potraktowano 600 domów.

"Teraz tam wszyscy się boją odezwać, nie wolno im protestować, choć nie podoba się, że ludzie w Niemczech muszą oszczędzać na wszystkim, że ogrzewanie jest drogie, a w domach azylanckich okna pootwierane na oścież, bałagan, a śmieci i jedzenie walają się po podwórku [...] Kasjerka w sklepie mi opowiadała, że jeśli azylant coś ukradnie, to sklep nie ma prawa wzywać policji, tylko wypisuje rachunek, stratę i wysyła do gminy, gmina to reguluje, więc nie ma się co dziwić, że społeczeństwu niemieckiemu się to nie podoba" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazeta Prawna".

 

Paweł Jaworski
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna