Logo
Nikt nic nie pamięta ws. afery Amber Gold. Zastanawiająca przypadłość, która dopadła prokuratorów

fot. Flickr

19 listopada 2016 11:22

To co najmniej zastanawiające, że w sprawie afery Amber Gold wszyscy zasłaniają się... niepamięcią. Sejmowa komisja śledcza z udziałem posłów nie ma łatwego zadania. Jak do tej pory obnażono skalę zaniedbań i nieprawidłowości oraz skandaliczny tok postępowań prowadzonych w tej bulwersującej opinię publiczną sprawie.

Komisja ds. Amber Gold przesłuchiwała prokuratora Różyckiego z Prokuratory Okręgowej w Gdańsku, którego zadaniem było nadzorowanie śledztwa ws. Amber Gold w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. Przesłuchiwany przyznał, ze sprawą po raz pierwszy zetknął się w okolicach maja-czerwca 2012 roku, gdy odwiedził go dyrektor Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wraz z zastępcą. Różycki zasłonił się niepamięcią w sprawie pisma KNF z 24 listopada 2011, które trafiło do Prokuratury Okręgowej za pośrednictwem Prokuratury Generalnej, choć jak przyznał, pisma o takim charakterze wpływały dosyć często. Na pytanie przewodniczącej Komisji o "inne pisma" Różycki również "nie pamiętał".

"To była piramida niemocy prokuratury. Czy to jest jakiś zbieg okoliczności? Czy to ma jakiś związek z tym, ze w to byli zaangażowani ludzie z politycznego świecznika?" – pytał poseł Marek Suski.

PJ

Źródło: Sejm