Logo
Pierwszy dekret prezydenta USA wywołuje protesty na całym świecie

29 stycznia 2017 17:10

Jeden z pierwszych dekretów prezydenta USA wywołał kontrowersje i protesty na całym świecie. Po zamknięciu granic dla obywateli siedmiu państw, w których większość stanowią muzułmanie, demonstrują mieszkańcy wielu amerykańskich miast.

Swoje niezadowolenie wyrazili również szefowie największych firm z branży technologicznej, m.in. twórca Facebooka Mark Zuckenberg. Ich zdaniem decyzja Donalda Trumpa nie tylko dyskryminuje osoby pochodzące z krajów muzułmańskich, ale również jest szkodliwa dla wzrostu gospodarczego kraju oraz może spowodować braki kadrowe w ich firmach. Zuckerberg stwierdził, że jest "zaniepokojony" decyzjami Trumpa. "Musimy utrzymać bezpieczeństwo w kraju, ale powinniśmy to zrobić przez skupienie się na ludziach, którzy faktycznie stwarzają zagrożenie" - podkreślił. Podkreślił, że jego dziadkowie przybyli do USA z Niemiec, Austrii oraz Polski, a rodzice jego żony Priscilli byli uchodźcami z Chin i Wietnamu. Stanu Zjednoczone to naród imigrantów, powinniśmy być z tego dumni" - napisał. Dekret nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych skrytykowali również dyrektor generalny Apple -Tim Cook, dyrektor generalny Google - Sundar Piichal, założyciel Ubera - Travis Kalanick oraz dyrektor generalny Microsoft - Satya Nadella. Na wpływ dekretu na swoich pracowników zwraca również uwagę Sundar Pichai z Google. "Jesteśmy zaniepokojeni dekretem i innymi propozycjami, które mogłyby nakładać ograniczenia na pracowników Google i ich rodziny" - napisał w mailu do pracowników, cytowanym przez "The Wall Street Journal". "To przykre widzieć osobiste konsekwencje tego dekretu u naszych kolegów" - podkreślił. Pichai przypomniał, że "możliwość przybycia do USA ludzi z całego świata, dla których Ameryka stawała się później domem" przez lata stanowiło ważną cześć polityki Stanów Zjednoczonych.

BF

Źródło: polsatnews.pl