Logo
Polka z Kresów apeluje ze łzami w oczach o pomoc i odwiedziny. Marzy, by wrócić do Polski

fot. Studio Wschód

20 sierpnia 2016 18:43

Studio Wschód na swojej stronie internetowej publikuje apel Polki z Rarańczy (Ukraina), która ze łzami w oczach prosi o pomoc materialną i jak najczęstsze odwiedziny. Pani Gizela marzy, by wrócić na stałe do kraju. W miejscowości, której mieszka jest już ostatnią Polką.

"Pani  Gizela Oleksandrowicz z Rarańczy w ubiegłym roku poprosiła nas o przywiezienie płyty nagrobnej dla jej siostry Joanny, która zmarła mając 12 lat. Napis musiał być w języku polskim. Na płycie  nasza Rodaczka z Rarańczy poprosiła również o napisanie jej nazwiska. Twierdzi, że nie będzie miał kto jej pochować. Pani Gizela ma wielkie pragnienie przyjechać na zawsze do Polski. Czuje się samotna. Córka nie opiekuje się matką. Kiedy złożyliśmy jej wizytę  pani Gizela była chora, a w domu nie było nic do jedzenia. Płakała. Udzieliliśmy jej wsparcia, ale z Wrocławia na Bukowinę jest ponad 1000 kilometrów. Ile razy w roku można tam dojechać? Rozważymy możliwość sprowadzenia naszej Rodaczki do Polski. Musi się to jednak odbyć za zgodą jej córki. Czy taka zgoda będzie? – relacjonuje redaktor Grażyna Orłowska-Sondej ze Studia Wschód, która wraz ze swoją ekipą niemal co tydzień przemierza tysiące kilometrów na Kresach, by dotrzeć do potrzebujących rodaków" - piszą na swojej stronie działacze na rzecz Kresów i rodaków na wschodzie.

"Już ciężko bardzo, nikogo nie ma, z kim porozmawiać, sama jedna. Bóg zapłać wam wszystkim. Dziękuję wam, że przyjechaliście z tak daleka. Bardzo o to proszę, bo ja sama, a trzeba przynieść coś, kupić, a ja czasem jestem głodna – mówiła ze łzami w oczach nasza rodaczka, zwracając się do pomagających jej wolontariuszy. Pani Gizela Oleksandrowicz jest ostatnią Polką w Rarańczy" - mówi pani Gizela.

Studio Wschód zachęca do zbiórki darów i dostarczenia ich na adres Telewizji Wrocław przy ul. Karkonoskiej 8 we Wrocławiu.

Paweł Jaworski
Źródło: Studio Wschód