Logo
Posłanka Kukiz'15: Dlaczego dziś nie ubieram się na czarno?

fot. Agnieszka Ścigaj/Facebook

3 października 2016 13:48

Posłanka ruchu Kukiz'15 odnosi się do dzisiejszych protestów i tłumaczy, dlaczego nie ubiera się na czarno i nie weźmie udziału w manifestacji. 

"Główne pytanie dzisiaj to „czy biorę udział w czarnym strajku?”. Moja odpowiedź brzmi: NIE! Co nie jest absolutnie tożsame z tym, że zgadzam się na zaostrzenie prawa aborcyjnego – bo absolutnie się nie zgadzam! Nie biorę udziału w strajku, chociaż szanuję wszystkie kobiety, które to robią. Uważam, że jest to kolejna manipulacja i zwykły pretekst do tego by podzielić tym razem kobiety. Ponadto jest na wskroś upolityczniony, a kobiety które wychodzą na czoła „barykady” nic nie mają wspólnego z prawdziwą intencją pomocy kobietom, a jedynie rozpaczliwie szukają miejsc do lansowanie siebie." – pisze posłanka Agnieszka Ścigaj.

"Moim zdaniem ten cały protest skończy się tym, że kilka „krzykliwych panien” wylansuje się na obrończynie kobiet, PiS zyska na tym, że zajmie publikę tematem i przeforsuje spokojnie umowę CETA, a po zakończonym strajku jeszcze długo wiele kobiet, które przecież różnią się w poglądach politycznych, będzie patrzeć na siebie wrogo z powodu tego jaki kolor sukienki miały tego dnia. Mało tego, te co miały czarny będą uchodzić za wroga PiS, a te co miały biały będą zwolennikiem PiS - tak to funkcjonuje" – kontynuuje.

"W sprawach kobiet jest tak wiele do zrobienia w Polsce, że ich podzielenie na pewno nie pomoże: - matkom samotnie wychowującym dzieci, - opiekującym się dziećmi niepełnosprawnymi, - poszkodowanym w przemocy domowej czy np. gwałtach, - zmuszonych do ucieczki z własnego domu z dzieciakami, kiedy sprawca przemocy spokojne w nim sobie może siedzieć - próbującym swoich sił w działalności gospodarczej - rezygnującym z urlopów macierzyńskich w trosce o utratę pracy lub wracających do pracy po długich przerwach - zmuszonych do pracy w nadgodzinach by utrzymać swoje rodziny Można tak wymieniać jeszcze długo…ale ta pomoc jest trudna i wymaga dużego zaangażowania a nie pokrzyczenia na wiecach czy ubrania czarnej bluzki" – przekonuje posłanka ruchu Kukiz'15.

"Partiom udało się już napuścić pracowników na pracodawców, pielęgniarki na lekarzy, inne zawody na górników, czyli wszystkich co sprawiają problemy, a teraz i kobiety na kobiety! Zarządzanie przez konflikt społeczny sprawdzalny od 27 lat! Jestem kobietą, samotną matką, 20 lat zawodowo pomagam kobietom – byłam jedną z inicjatorek porozumienia „niebieska linia” oraz „niebieskich kart”, piszę projekty ustaw i o nie walczę w zakresie pomocy opiekunom niepełnosprawnych, prowadziłam szereg projektów, które pomagały wrócić na rynek pracy kobietom... Zdecydowałam się zostać Posłem, po to by pokazać kobietom, że należy być dumny z tego, że się jest kobietą i że płeć w tym wypadku w niczym nie przeszkadza. Głosowałam ze tym, by oba projekty w sprawie aborcji trafiły do dalszych prac sejmowych, bo są obywatelskie!" – przyznaje.

"Przepraszam wiec wszystkie te kobiety, które uważają że to nie ma znaczenia, bo dzisiaj nie ubrałam czarnej bluzki i nie poddaje się głupocie tłumu, na którego czele stoją takie „liderki”. Liderki, które wrzeszczą „koniec dyktatury kobiet” byle by wrzeszczeć ( patrz Nowoczesna) , rządziły tyle lat i nie zadbały o to by matki, które zajmują się opieką nad niepełnosprawnymi dziećmi miały za co żyć (patrz PO), albo dzieciaki bogatych rodziców, nic jeszcze dobrego dla Polaków nie zrobili a biorą kasę z ich podatków na PR-owe manipulacje (patrz RAZEM). Drogie koleżanki, nie ma we mnie zgody by sprowadzić rolę kobiety do tylko i wyłącznie „macicy walczącej o swoje prawa”, a niestety męskim szowinistom takie liderki, o których wspomniałam dają tylko argumenty do ręki. Uważam, że kobiety mają o wiele więcej do powiedzenia i możemy zrobić więcej. Mogą mówić o gospodarce, rodzinie, środowisku, zdrowiu czy polityce obronnej i są siłą, która tu ma co robić. W tym czasie jak ubieramy się na czarno, rząd godzi się na międzynarodową umowę CETA – jest mu na rękę zajęcie ludzi jakimiś marszami, bo spokojne ją przepchnie. Prawa aborcyjnego nie zaostrzą nie z powodu waszych protestów, tylko dlatego, że to nie na rękę PiS. Ale za to będziemy skazani na niezdrową żywność, miejsca pracy na wsi straci wiele kobiet, a my nawet jak będziemy mieć wpływ na rządy w Polsce to na nic to, bo będą rządzić kanadyjskie i amerykańskie korporacje. Stąd moja suwerenna decyzja, ale i szacunek do tych koleżanek, które mają inne zadanie. Proszę was emocje są naszą siłą i bogactwem w życiu, ale tym razem są wykorzystywane" – kończy swój list skierowany do "koleżanek", kobiet.

PJ
Źródło: Kukiz'15/Facebook