Logo
Totalny odlot KOD-u. Upamiętnianie Żołnierzy Wyklętych drogą do pisowskiej dyktatury

fot. Paweł Jaworski

29 listopada 2016 09:30

Tamara Olszewska na łamach portalu koduj24.pl apeluje do oddzielenia "ziarna od plew" wśród Żołnierzy Wyklętych, a ich samych nazywa "bohaterami pisowskiej Polski".

Na początku autorka artykułu sięga do tzw. argumentum ad hitlerum i stara się udowodnić, że podobnie jak Hitler czy Mussolini, PiS próbuje stworzyć system dyktatorski za pomocą historycznych mitów. 

Jedno jest pewne – każdy system dyktatorski buduje swoją siłę na legendach. Tworzy je, wbija swoim obywatelom do głów, uzasadniając swoją rację, swoją prawdę, swoją niezłomność i wyższość. Hitler odwoływał się do mitów starogermańskich, wyższości rasy aryjskiej. Mussolini budował Wielkie Włochy, które miały być kontynuacją Imperium Rzymskiego - czytamy. 

Zdaniem Olszewskiej oprócz mitu Lecha Kaczyńskiego, obecna władza wykorzystuje mit Żołnierzy Wyklętych. "To ma być podstawa nowej Polski. To mają być jej bohaterowie, których czczenie da przyzwolenie na wszystko, co wykombinuje poseł K. To ma być siła, wokół której zbiorą się prawdziwi, polscy patrioci i poprowadzą nas drogą do dyktatury". 

Dalej, działaczka Komitetu Obrony Demokracji wylicza "zbrodniarzy" wśród Wyklętych: Romualda Rajsa "Burego", Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" czy Józefa Kurasia "Ognia". Znamienne, że czyni to bez podania historycznych okoliczności i całego spektrum faktów, które towarzyszyły Wyklętym w tamtych czasach. Jednym zdaniem zalicza "Burego" w poczet zwykłych morderców, przy okazji ignorując gorące dyskusje historyków na temat tej tragicznej postaci.

Olszewska na końcu zarzuca "wielbicielom Żołnierzy Wyklętych", że "bawią się dziejami Polski, manipulują nimi, zapominając, że mają one i swoje jasne i mroczne strony". Można zadać sobie pytanie, czy ktokolwiek dzisiaj w ogóle mówiłby o Wyklętych, gdyby nie ich "wielbiciele", którzy przez lata, wbrew mainstreamowi politycznemu, starali się przywrócić należną im pamięć.  

Na pewno dzięki "wielbicielom" Żołnierzy Wyklętych o "Ince" i "Zagończyku" przypomniał sobie Mateusz Kijowski, który próbował urządzić prowokację na pogrzebie tych dwóch znakomitych postaci. Szkoda, że jego pamięć ograniczyła się do pseudonimów Danuty Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza. 

 

źródło: koduj24.pl

N.