Logo
Wiceprzewodniczący KOD otwarcie krytykuje Kijowskiego

5 stycznia 2017 20:44


"KOD to są tysiące ludzi zjednoczonych wokół idei obrony demokracji, państwa prawa i wolności obywatelskich. Czujemy się tym hasłem zobowiązani"(...) "Takie sytuacje zawsze obciążają organizację, dlatego trzeba je jak najszybciej wyjaśnić. Przyznam, że moje zaufanie do Matusza Kijowskiego zostało nadszarpnięte" - powiedział podczas specjalnie zwołanej konferencji wiceprzewodniczący KOD Radomir Szumełda.

Szumełda dodał także, że członkowie KOD swój stosunek do sprawy Mateusza Kijowskiego określą podczas zbliżających się wyborów władz stowarzyszenia, które są zaplanowane na 5 marca. Wiceprzewodniczący podkreślił, że  jako członkowie zarządu nie mieli wglądu w dokumenty finansowe i dlatego trudno im się w tej chwili wypowiadać na ten temat, zwłaszcza że sami są zaskoczeni sytuacją. Ma się to jednak zmienić, czego dowodem zapowiedziany audyt.

"Od początku istnienia KOD były wysyłane takie komunikaty i chyba wszyscy w nie wierzyli, że wszyscy w KOD robią wszystko za darmo" - powiedział Szumełda. "Musimy pamiętać jednak, że pierwsze pół roku KOD to był żywioł i tajfun, wszyscy robili wszystko. Mam dziś takie przekonanie, ze to, co do wczoraj uważałem za wiedzę, niekoniecznie nią jest. Być może wielu rzeczy nie wiem." dodał.

Wczoraj do mediów dotarły informacje na temat faktur na ponad 90 tys. zł, które wystawiała Komitetowi Obrony Demokracji firma, należąca w 95 procentach do żony Mateusza Kijowskiego, a w 5 procentach do samego lidera. Były to wyceny prac informatycznych na rzecz stowarzyszenia. Sam Mateusz Kijowski zapewnia, że pieniądze nie pochodziły ze zbiórek od sympatyków stowarzyszenia, a całą sytuację nazywa nieporozumieniem. Nie widzi także potrzeby do złożenia rezygnacji z funkcji przewodniczącego KOD.

 

MR

źródło: rp.pl