Logo
Woleli wrócić do Syrii niż zostać w Tarnowie. Nietypowa historia rodziny uchodźców

7 września 2016 23:41

Zaledwie rok po przyjeździe do Tarnowa uchodźcy z Bliskiego Wschodu zrezygnowali z pobytu w Polsce. Riyad, jego żona Rim i dzieci - Lama i Amir, po ucieczce z ogarniętej wojną Syrii, planowali osiedlić się w Tarnowie. Zmienili decyzję, ponieważ nie znaleźli pracy, mieli również kłopot z językiem. Uznali, że lepiej będzie im się żyło w Damaszku.

Przyjeżdżając do Tarnowa mówili, że chcieliby tam kiedyś wrócić. Uznali, że teraz sytuacja się tam stabilizuje i jest zdecydowanie spokojniej - powiedział Bartłomiej Kapuściński z fundacji „Ziemia Obiecana”, która opiekował się uchodźcami w Tarnowie. Druga z chrześcijańskich rodzin z Syrii, która kilka miesięcy spędziła w mieście, wyjechała z kolei do Niemiec. Z naszych wiadomości wynika, że jedna z rodzin otrzymała mieszkanie po zmarłej siostrze w Damaszku. Postanowiła wrócić do Syrii - mówi Kapuściński Riyad z żoną Rim oraz dziećmi Lamą i Amirem byli pierwszymi uchodźcami, którzy znaleźli schronienie w Tarnowie. Do miasta przyjechali w połowie lipca ubiegłego roku z pomocą fundacji Estera. Trzy miesiące później dołączyli do nich Bassam z żoną Nur i synem Aminem. W przystosowaniu się do nowego otoczenia pomagali im członkowie stowarzyszeń chrześcijańskich. Dzięki finansowej pomocy,uchodźcom zabezpieczono na rok mieszkania w centrum Tarnowa. Korzystali także z dofinansowania wojewody małopolskiego.

Na jedną rodzinę przypadało blisko 2,5 tys. zł miesięcznie. Pieniądze przeznaczano na opłaty mieszkaniowe, żywność i edukację - wskazała Dorota Krakowska, zastępca prezydenta Tarnowa ds. polityki społecznej. Po roku Syryjczycy uznali, że nie widzą dla siebie perspektyw na zapuszczenie korzeni w Tarnowie. Mieli problemy ze znalezieniem pracy. W Syrii pracujący ojciec jest w stanie utrzymać całą rodzinę. W realiach tarnowskich okazało się to nie do zrealizowania. Riyad próbował sił w kilku zawodach, jednak większość ofert długoterminowych była za niewielkie pieniądze i daleko od Tarnowa - powiedział Kapuściński. Problemy z aklimatyzacją miały też dzieci. Amirowi, mimo że ukończył pierwszą klasę w II LO, nauka języka polskiego szła opornie. Jego siostra zrezygnowała ze studiów na tarnowskiej PWSZ.

Natalia Wiślińska

Źródło: polskatimes.pl