Logo
Wolność słowa w "Gazecie Wyborczej"? "Mamy szlaban na pisanie czegokolwiek takiego o KOD-zie"

11 stycznia 2017 10:35

Od początku afery wokół Mateusza Kijowskiego wiadomo było, że niektóre redakcje nie chciały opublikować informacji dotyczących nieprawidłowości związanych z finansowaniem firmy lidera KOD oraz jego żony z pieniędzy Komitetu Obrony Demokracji. Wczoraj na profilu społecznościowym koordynatorki KOD pojawiły się interesujące informacje na ten temat. 

Odpowiem Gazecie Wyborczej, bo to ciekawe. O sprawie alimentów Mateusza - broniliśmy go jak niepodległości, bo najważniejszy był ruch. Nikt i nic nie mogło tego zepsuć. Broniliśmy lidera - większość z nas prywatnie doskonale wiedziała, że to sk***syństwo. Ja - po wielu mailach i pytaniach - napisałam post na ten temat i zawiesiłam go na stronie mojego regionu. Dostałam opier*** od Walter Chełstowski, który kazał mi to natychmiast zdjąć. Odmówiłam - zdjęli sami" - pisze Anna Grzybowska.

"O przekrętach w KODzie - krzyczymy o tym od wielu miesiecy. Nikt tego nie chciał słuchać. Materiały na ten temat miała między innymi Gazeta Wyborcza. Zadzwonił do mnie prominentny członek redakcji: "Anka, ja wiem, że tak jest, ale ku***a zrozum - mamy szlaban na pisanie czegokolwiek takiego o KODzie. Nie chcę stracić pracy, kumasz?". O kreowaniu lidera - kreowała go właśnie Gazeta Wyborcza. Tyle w temacie" - pisze dalej. 

PJ
Źródło: Anka Grzybowska/Facebook