Logo
Bezgotówkowa rewolucja

Marian Szołucha

ekonomista, wykładowca akademicki, z-ca redaktora naczelnego kwartalnika "Myśl.pl", szef zespołu ekspertów fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego.

6 maja 2016 15:02

Do internetu, telefonów komórkowych, systemu GPS i innych wynalazków, które w ostatnich latach zrewolucjonizowały naszą codzienność, dołącza stopniowo, acz konsekwentnie i nieubłaganie, pieniądz bezgotówkowy.

Właściwie mowa o pieniądzu elektronicznym, ponieważ różne formy obrotu bezgotówkowego, takie jak czeki, weksle czy akredytywa, znane są od wieków. W kierunku tegoż pieniądza elektronicznego zmierza dziś cały świat, widząc w nim oszczędność środków i czasu, wygodę, oręż walki z szarą strefą i przestępczością, szansę na wzrost poziomu innowacyjności gospodarek etc. Czy nam się to podoba, czy nie, będziemy musieli w tym globalnym trendzie brać udział. 

Tymczasem Polska pod względem upowszechnienia obrotu bezgotówkowego wypada dziś najgorzej z krajów regionu. Prawie 1/3 Polaków nie ma rachunku w banku czy SKOK-u, a ok. 80 proc. wszystkich transakcji detalicznych w naszej gospodarce odbywa się przy użyciu gotówki. 

A jak to wygląda na świecie? W 530 z 780 filii trzech największych szwedzkich banków nie wypłaca się już gotówki. Słowacja zakazała niedawno udzielania pożyczek inaczej niż w pieniądzu elektronicznym. Włosi drastycznie obniżyli limit transakcji gotówką z 12,5 do 1 tys. euro. W Korei Południowej, Argentynie i Urugwaju dla dokonujących i odbierających płatności bezgotówkowe wprowadzono specjalne rabaty, loterie i ulgi podatkowe. 

Wielkie przygotowania do stopniowego odchodzenia od gotówki trwają też w Komisji Europejskiej. Pierwszym krokiem ma być implementacja (do września 2016 r.) przez kraje członkowskie dyrektywy mówiącej, że wszystkie banki i SKOK-i są zobowiązane do posiadania w swojej ofercie usługi rachunku podstawowego. Będzie on darmowy i obejmie (choć z limitami ilościowymi) takie usługi jak dokonywanie przelewów czy płacenie kartą debetową. 

Problematyka ta pozostawała dotąd jakby niezauważona przez polskich decydentów. Na szczęście z kilkuletniego letargu obudziło się niedawno Ministerstwo Finansów, przekazując pod koniec stycznia do konsultacji projekt ograniczający maksymalną kwotę transakcji gotówkowych z 15 tys. euro do 15 tys. zł, na razie na poziomie B2B, czyli między przedsiębiorstwami.

Tekst pierwotnie opublikowany na: naszdziennik.pl