Logo
Europejska polityka apartcheidu

Piotr Zych

Od 1979r. w środowisku ILO Ruchu Młodej Polski. Założyciel  Ruchu Harcerzy Polskich 1981, w latach 1985-89 współtwórca  poznańskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej, represjonowany w stanie wojennym, członek założyciel ZCHN, uczestnik wielu stowarzyszeń narodowodemokratycznych ; członek redakcji kwartalnika Myśl.pl. i publicysta miesięcznika Polityka Polska      

3 czerwca 2016 10:54

Wprowadzenie we Francji i w Belgii stanu wyjątkowego było naturalną odpowiedzią państwa na przemoc jaka wylała się na ulice Paryża i Brukseli. W obu tych krajach stan wyjątkowy jest permanentny, choć w zależności od sytuacji ma wyższy lub niższy stopień zaangażowania sił porządkowych.  W niemal wszystkich państwach unijnych rządy i parlamenty dokonują zmian w przepisach o stanie wyjątkowym, inwigilacji, działaniach nadzwyczajnych i w innych pochodnych przepisach mających poprawić skuteczność funkcjonowanie sił bezpieczeństwa.

Trudno w tej atmosferze zauważyć, aby dotychczasowi obrońcy „europejskich wartości” – nieskrępowanej wolności jednostki,  brali w obronę owe zdobycze, jakie ich zdaniem gwarantowała polityka multikulturalizmu. Jest raczej odwrotnie, właśnie w imię obrony obecnego porządku europejskiego, jego zdobyczy, jakie przynoszą ze sobą według nich „wartości europejskie”, staje się koniecznym wyrażenie społecznej zgody na powszechną inwigilację i prawa wyjątkowe. Warto się zastanowić jak te doraźne działania legislacyjne i instytucjonalne wpłyną na politykę wewnętrzną poszczególnych państw. W pierwszej kolejności trzeba uzmysłowić sobie czy wdrażane dziś regulacje są przejściowe czy trwałe. Zakładając realność i trwałość politycznego konsensusu w sprawie praw nadzwyczajnych i przyjmując za pewnik polityczne deklaracje o ich przejściowym charakterze, pozostaje wciąż pytanie, jakie warunki spowodują ich wygaśniecie?                                               

Terroryzm islamski jest ściśle powiązany z nielegalnymi źródłami finansowania, a więc dotychczas występujące patologie obracania pieniędzmi zostaną objęte penetracją przez służby bezpieczeństwa. W związku z tym, że większość wielkich instytucji finansowych (również europejskich) posiada swoje odziały w rajach podatkowych, w których obraca wielkimi kapitałami pochodzącymi z nielegalnych interesów, służby specjalne będą mogły realnie poza granicami własnych państw uzyskać nadzwyczajne możliwości i dodatkowe dochody, gdyż nie będą krępować  ich krajowe regulacje.  Nastąpi szybki rozwój cybernetycznych systemów szpiegujących, a dotychczasowe zdobyte nielegalnie informacje zostaną zalegalizowane. Swoim zasięgiem nie ograniczą się one jedynie do grup o charakterze przestępczym, ale w zdecydowanie większym stopniu niż dotychczas będą penetrować świat polityki i legalnego biznesu. Agregowanie i przetwarzanie olbrzymich baz danych już dziś jest możliwie, ale w zasadzie jeszcze nielegalne.  Stworzenie wszelkich procedur tzw. kontroli przez państwo prawa będzie iluzoryczne, gdyż aby wykonywać skuteczny nadzór potrzebne są do tego: zaawansowana wiedza, narzędzia  i kompetencje. Zatem wiedza pochodząca z kontroli nad wykorzystywaniem baz danych i zasobów sieci internetowej będzie dostępna jedynie nielicznym. 

Cywilny nadzór nad służbą bezpieczeństwa już dziś jest w dużej mierze fikcją i opiera się na przekonaniu, że przełożeni tych służb działają zgodnie z prawem, w interesie państwa i jego suwerena. Nowe technologie, jakie rozwiną się w wyniku konieczności stosowania prawa stanu wyjątkowego oraz przyczyn, jakie rodzą islamski terroryzm w ciągu najbliższych kilku lat stworzą nową sytuację polityczną zarówno wewnątrz poszczególnych państw w Europie, jak i pomiędzy nimi. Uwzględniając wciąż zaostrzającą się rywalizację międzynarodową cybernarzędzia będą jedną z głównych broni,  bardzo szybko rozwijających się. Nie bez znaczenia jest narastający trend społeczny wraz z nowym pokoleniem, dla którego głównym źródłem kształtowania swoich wyborów życiowych i politycznych są technologie multimedialne.  Rozwój badań nad cyberprzestrzenią otwiera nowe możliwości wpływania na opinię publiczną. Należy założyć, że nawet, kiedy ustąpią bezpośrednie przyczyny, które doprowadziły do wprowadzenia w zeszłym roku prawa stanu wyjątkowego, to te ośrodki, które będą faktycznie dysponowały „wojennymi” zasobami i narzędziami same z nich raczej nie zrezygnują. Należy spodziewać się, że w poszczególnych państwach Unii wewnętrzna walka o władzę będzie się zaostrzać, a migranci i mniejszości etniczne – kulturowe będą jej przedmiotem, wygodnym kontrapunktem do mobilizacji wyborczej.

Prawdopodobnie pojawia się nowa sytuacja wynikająca z bardzo starego paradoksu polegającego na tym, żeby zachować wolność i prawa osobiste, trzeba zgodzić się na ich ograniczenie, co w praktyce oznaczać będzie faktycznie ich odrzucenie, tym samym ostateczną rezygnację z realnej podmiotowości. Ten proces prawdopodobnie zrealizuje się w ciągu następnej dekady, kiedy okaże się, że państwo islamskie istnieje w Europie i niekoniecznie potrzebuje bliskowschodnich inspiracji i zasobów dla swojego działania. Tak, więc polityka stanu wyjątkowego przemieni politykę europejską, która nie tyle uderzy w nowych przybyszów, ale raczej w dotychczasowych gospodarzy.  Należy, więc oczekiwać w nadchodzących latach, nie tylko zaostrzenia walki politycznej pomiędzy głównymi siłami politycznymi, ale dążenia do trwałego oczyszczenia życia politycznego z tzw. antysystemowych ruchów politycznych „betonując” scenę polityczną w obronie wolności i demokracji.