Logo
Jarosław Kaczyński na drodze do budowy IV RP

Daniel Wójcik

Daniel Wójcik

6 lutego 2017 08:20

Rok rządów PiS w istotny sposób każe sobie postawić pytanie o generalne cele polityczne, jakie przed sobą postawił szef tej partii. Jarosław Kaczyński w nadchodzącym roku skończy 68 lat, jest to więc taki etap życia, w którym kończy się powoli zawodową aktywność, a w przypadku szefa partii rządzącej prawie całe swoje dorosłe życie, aktywność spędził na walce o urzeczywistnienie wizji państwa, które miałoby stanowić alternatywę systemową najpierw dla PRL-u, a potem dla III RP. Budowanie przeciwstawnej wizji rzeczywistości w praktyce sprowadzało się do trwania najpierw w opozycji nielegalnej – solidarnościowej, a potem też tej, która funkcjonowała w ramach systemu parlamentarnego. Stan ten był przerywany krótkimi interwałami, gdzie tylko na chwilę udawało się zawiązać koalicję i wyłonić rząd, ale na skutek niestabilności wewnętrznej, władza nie spoczywała zbyt długo w rękach ludzi popieranych przez obecnego szefa PiS. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w czasach rządów Jana Olszewskiego, potem koalicji PiS - Samoobrona - LPR, która od samego początku była krytykowana tak przez parlamentarną opozycję jak również nieprzychylne władzy media. Niestabilność polityczna wynikająca z konieczności zawiązania koalicji rządowej umożliwiała szybkie odebranie legitymizacji społecznej tamtej władzy. Dopiero wygrane w 2015 roku wybory i zyskanie samodzielnej większości przez PiS umożliwiło wdrożenie zamysłów reformatorskich Kaczyńskiego. 

Polityka socjalna i ideologiczna

Głównym założeniem przywódcy PiS jest stworzenie oferty dla tej części społeczeństwa, która na przemianach rynkowych jakie miały miejsce po 1989r straciła. Liberalna narracja, jaka była propagowana przez cały okres transformacji skierowana była przede wszystkim do ludzi sukcesu, którymi często okazywali się dawni funkcjonariusze PZPR, czy SB. Każdy, kto sobie nie radził w nowej rzeczywistości stracił pracę, środki do życia, był uznawany nie za ofiarę zmieniających się realiów, ale za przykład jednostki, która nie potrafiła się przystosować do koniecznych i nieuchronnych procesów dziejowych. Ludzi takich przedstawiano jako życiowych nieudaczników, którymi nie warto się przejmować. Spychani na margines życia politycznego szukali odpowiedniej oferty i polityka, który wyartykułowałby ich interesy. Początkowo wydawało się, że rzecznikiem uciśnionych będzie postkomunistyczna lewica, potem Samoobrona, ale ostatecznie taką partią okazał się PiS. 
Odwoływać się do interesu pokrzywdzonych w czasie przemian chciała również prawica liberalna, którą przez długie lata ucieleśniał Janusz Korwin - Mikke i partie, którym przewodził. Wolnościowa retoryka nie mogła jednak trafić na podatny grunt polityczny, bo była zbyt radykalna pod względem ekonomicznym. Kapitalizm i wolny rynek ludziom przez prawa nowego systemu gospodarczego, kojarzył się zdecydowanie negatywnie, co zresztą trwa do dnia dzisiejszego. 
Kaczyński sprytnie potrafił połączyć w swojej retoryce nie tylko lewicowy program gospodarczy, który był politycznie zrozumiały dla potencjalnych wyborców, ale i negację porządku politycznego w sferze instytucjonalnej do którego słowem - kluczem było hasło o walce z układem. Partia Kaczyńskiego miała znaleźć odpowiedź na problemy Polaków i własny sukces polityczny w negacji tego co zbudowano na fundamencie Magdalenki i Okrągłego Stołu, czyli sytemu ufundowanego w końcowej fazie PRL- u. Elity, jakie wyłoniły się na skutek decyzji politycznej podjętej przez Jaruzelskiego i Kiszczaka miały stać się obiektem ataku i negacji, tak jak ustrój gospodarczy, który wytworzyła. Poglądy i działania Jarosława Kaczyńskiego nie są więc,a przynajmniej nie muszą być uwarunkowane przypisywanym mu socjalizmem, zamiłowaniem do myśli lewicowej, czy wzorowaniem się na sanacyjnym sposobie postrzegania państwa i gospodarki, ale jest to przede wszystkim postawa wynikająca z pragmatyzmu politycznego. Zbudowanie nowego państwa – IV RP nie jest możliwe bez uzyskania trwałego poparcia społecznego,a to z kolei warunkuje konieczność odsunięcia starych elit od wpływów i realnej władzy. Z tego zamysłu wynika polityka socjalna nowego rządu. Program pomocy dla rodziny w postaci 500 złotych na drugie dziecko w rodzinie, uruchomienie planu budowy mieszkań na wynajem nie jest działaniem mającym na celu jedynie pobudzenie wzrostu demograficznego i gospodarczego, ale najważniejszy jest cel polityczny, jaki wiąże się z tymi reformami – zdobycie trwałego poparcia społecznego, które pozwoliłoby sprawować władzę przez osiem,a nie tylko cztery lata. Cel ten jest realizowany przy wsparciu innych zmian, chociażby tych, które odnoszą się do reformy emerytalnej, podwyższeniu płacy minimalnej, darmowych leków dla seniorów. Zmiany w tej sferze mają pokazać, że cała dotychczasowa propaganda i model rozwoju jaki narzucono Polakom po 1989r., w którym rząd nie bierze odpowiedzialności za położenie materialne obywateli była fałszywa. Dodatkowym impulsem, który ma wzmocnić narrację likwidacji państwa teoretycznego jest nacjonalizacja sektora bankowego,który u progu nowego systemu został sprzedany w obce ręce, a teraz ma na nowo wrócić do macierzy. PiS chce także pokazać, że dba o polski interes narodowy przez stosowanie nowej polityki podatkowej w odniesieniu do zagranicznych inwestorów. Tam gdzie nacjonalizacja nie jest możliwa, partia rządząca stara się wprowadzić nowy podatek,który w przypadku sklepów wielkopowierzchniowych uderzy w ich właścicieli i ma przy okazji zaskarbić sobie sympatię drobnych sklepikarzy, którzy na rozwoju korporacyjnego handlu tracą. Dalsza tego typu polityka będzie prowadzona prawdopodobnie w stosunku do mediów papierowych i elektronicznych, które również w znacznym stopniu są w posiadaniu obcego kapitału, i co oczywiste nie są pozytywnie nastawione do porządków wprowadzanych przez partię Jarosława Kaczyńskiego. 
Część z nich będzie zmuszona w dłuższej perspektywie odsprzedać swoje udziały w rynku, zwłaszcza, że nowa władza przestała reklamować się w wysokonakładowych mediach o wyraźnie opozycyjnej linii programowej. W ten sposób odbierze się ekonomiczne i propagandowe podstawy do ewentualnego przejęcia władzy przez stare elity, które rządziły Polską przez ostatnie ćwierćwiecze. Budowa zaplecza politycznego i propagandowego przez politykę podatkową i gospodarczą jest jednak tylko elementem całej konstrukcji politycznej, która finalnie ma doprowadzić do budowy nowego państwa - IV RP.

Bezpieczeństwo wewnętrzne

Drugim filarem polityki szefa PiS jest walka z instytucjami, jakie zostały zbudowane na fundamentach PRL- u. Z pewnością do takich należy zaliczyć Trybunał Konstytucyjny, który przez lata zatwierdzał wszystkie akty legislacyjne starej władzy, a w nowym rozdaniu politycznym miał być ostatnim bastionem systemu, który Kaczyński chce zlikwidować. Zamysł opozycji jednak nie powiódł się i nowy skład tego organu został zatwierdzony przez prezydenta, więc zgodnie z wolą prezesa PiS. Podporządkowane partii rządzącej zostały także i inne instytucje, w tym te najważniejsze zajmujące się bezpieczeństwem. Służby specjalne, bo o nich mowa odpowiadają nie tylko za stan bezpieczeństwa państwa, ale są też narzędziem w politycznej grze. W każdym państwie, nawet najbardziej demokratycznym policja polityczna istotnie istnieje, gdyż każda władza potrzebuje informacji na temat rzeczywistych i rzekomych przeciwników politycznych. W polskim przypadku tajne służby zostały stworzone na fundamencie starych partyjnych organów bezpieczeństwa, które głównie zajmowały się ochroną interesów władnych, monopartii i ustroju realnego socjalizmu. W 1990r. wybrano wariant kooptacji do tychże służb części elit opozycyjnych, które miały niejako kontrolować stare komunistyczne kadry, a w istocie zostały przez nie wchłonięte i stały się ich integralną częścią. PiS jako partia opozycyjna upatrywała w tej instytucji ideologicznego i politycznego przeciwnika, by faktycznie przejąć władze w państwie potrzebowała sobie te organy bezpieczeństwa podporządkować. 

Pierwsze podejście zmierzające do tego celu miało miejsce w latach 2005 - 2007, kiedy PiS razem z dwoma innymi partiami sprawował władzę, wówczas partia Kaczyńskiego nie zdecydowała się na strukturalną przebudowę całego segmentu bezpieczeństwa, bo była zbyt słaba, by zdobyć się na taki krok. Wyjściem z tej sytuacji było stworzenie własnych organów bezpieczeństwa, które patrzyłyby na ręce zarówno własnym urzędnikom, jak również politycznej konkurencji. CBA – nowa antykorupcyjna służba specjalna stała się narzędziem w politycznej walce także z bezpieczniacką konkurencją. Był to swoisty wyłom w tym hermetycznym środowisku, gdyż ustawowo zakazano w nowej formacji ludziom, którzy wcześniej służyli w SB. 
Drugim istotnym posunięciem w zakresie polityki bezpieczeństwa było rozwiązanie WSI. Na dalsze reformy koalicja PIS- LPR- Samoobrona nie miała już szans, ani czasu. Ponowna wygrana PiS- u, tym razem bez konieczności zawierania kłopotliwych sojuszy politycznych spowodowała, że do tematyki bezpieczeństwa można było wrócić na nowo. W tym celu między innymi przeprowadzono tzw. ustawę desubekizacyjną, która zrównała uposażenie emerytalne dla oficerów, którzy swoją karierę zaczynali jeszcze w czasach PRL-u i po 1990r. kontynuowali prace pod nowym szyldem. Cel tej ustawy ma dwojakie znaczenie: propagandowe - gdyż to PiS faktycznie potwierdza czynami swoją narrację, że jest partią antykomunistyczną, ale także praktyczne. Utylitaryzm tej decyzji polega na świadomości, że najlepiej rządzi się przez dzielenie. Ta stara rzymska prawda ma zastosowanie również do czasów nam współczesnych. W ustawie autorstwa posłów PiS-u znajduje się zapis, że minister właściwy może w drodze wyjątku odstąpić od zapisów przewidzianych przez nowe prawo dotyczące byłych funkcjonariuszy SB i uposażenie emerytalne jednak przyznać osobie, która o to wystąpi. W ten sposób część byłych oficerów będzie mogła nadal liczyć na zaufanie państwa i pewną przyszłość na emeryturze. Uderzenie w esbeckie wysokie uposażenia to prawdopodobnie pierwszy krok do przebudowy instytucjonalnej służb specjalnych. 
W środowisku partii władzy mówiło się o utworzeniu nowej instytucji na wzór dawnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, które zarządzane byłoby przez obecnego koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Pod nadzorem ministra znalazłyby się zarówno służby cywilne, jak i wojskowe. W praktyce jednak taka decyzja odebrałaby prestiż i władzę obecnemu szefowi MON, który zazdrośnie strzeże swoich kompetencji i nie pozwoli sobie odebrać narzędzi, dzięki którym jest jedną z najważniejszych osobistości w rządzie i państwie. W praktyce dojdzie więc prawdopodobnie do połącznia AW i ABW w jedną służbę specjalną, która po wielu latach sprawowania władzy przez PiS całkowicie zmieni swój pierwotny charakter i przestanie być zagrożeniem dla reformatorskich dążeń Jarosława Kaczyńskiego.

Polityka zagraniczna

Bezpieczeństwo to również międzynarodowe sojusze wojskowe i polityczne, które zyskają na wartości w czasach, kiedy cały system międzynarodowy może ulec instytucjonalnej przebudowie. Kryzys Unii Europejskiej na skutek problemów ze strefą euro, napływu uchodźców, terroru czy wojną na Ukrainie pokazuje, że stare schematy działania przestały poprawnie funkcjonować i muszą ulec przebudowie lub likwidacji. Rok 2017 w wielu państwach UE to okres kampanii wyborczej w ramach której, może dojść do zmian, nie tylko formalnych, ale i jakościowych. 
Stare partie polityczne, które swoje sukcesy opierały na związkach z projektem europejskim mogą zostać pokonane przez nowe prawicowe formacje polityczne, które starają się negować zastany porządek rzeczy nie tylko przez zwrot w kierunku wartości narodowych i konserwatywnych, ale przez pokazanie alternatywy i recepty na wyżej zasygnalizowane problemy, z którymi boryka się świat i Europa. Wyjście Wielkiej Brytanii z UE jest pierwszym sygnałem, że taki zwrot jest możliwy, a brukselski porządek nie musi trwać wiecznie. Prezydent D. Trump również sądząc z pierwszych jego działań i wypowiedzi opowiada się za znacznym ograniczeniem znaczenia UE, gdyż dzięki ewentualnemu rozpadowi wspólnoty wpływy USA na starym kontynencie zwiększyłyby się zwłaszcza, że główną siłą decyzyjną w Brukseli są Niemcy. Państwo to gospodarczo, a ostatnio także politycznie zdominowało politykę europejską i praktycznie w każdej, stara się słabszym partnerom narzucić swoją wolę. Zbyt silne Niemcy w ramach UE, to również zagrożenie dla USA, dlatego nowa administracja może popierać procesy dezintegracyjne. 
Polityka Jarosława Kaczyńskiego wobec tych zagrożeń i zmian będzie opierać się na wzmocnieniu więzi politycznych i militarnych z USA, które obecnie nabierają innego wymiaru i statusu. Polska, mimo obecności w NATO była długo państwem drugiej kategorii, nie tylko dlatego, że w znacznej mierze była politycznie zdominowana przez siły postkomunistyczne, do których zaufanie ze strony zachodnich sojuszników siłą rzeczy musiało być ograniczone, ale także z racji geopolitycznej stagnacji, jaka wyłoniła się po upadku ZSRR, USA nie musiały zbytnio inwestować we wschodnią flankę NATO, bo nie dostrzegały tam zagrożeń dla swoich interesów. Rosja nie wydawała się istotnym zagrożeniem politycznym, dopiero ostatnie lata - wojna na Ukrainie i w Syrii zmusiły USA do rewizji tego stanowiska. PiS jako partia jednoznacznie proamerykańska i antyrosyjska, świetnie nadaje się do wykorzystania jako partner polityczny, z którym można będzie realizować jednocześnie politykę antyniemiecką i po pewnym czasie również antyrosyjską. 
Wejście wojsk amerykańskich do Polski to tylko pierwszy krok do wzmocnienia politycznej i militarnej obecności USA w naszym regionie świata, a Polska jest państwem kluczowym z tego punktu widzenia. W przyszłości więc Polska zapewne, by umocnić swoje relacje z USA będzie starać się wspierać nową administrację w Waszyngtonie nie tylko politycznie, ale i militarnie, angażując się w konflikty zbrojne w różnych zapalnych punktach świata, np. na Bliskim Wschodzie. Polska zapewne zwiększy swoje zapotrzebowanie na amerykański sprzęt wojskowy, co również będzie dowodem na to, że rząd PiS i Jarosław Kaczyński głównie w USA lokują swój kapitał polityczny. Zaangażowanie w sprawę popierania Izraela, przez przyjazd do tego państwa najpierw delegacji rządowej na czele z premierem, a potem samego prezydenta Polski. Prożydowskie nastawienie ma być też środkiem do neutralizacji niemieckiej narracji historycznej, która stara się wprowadzić do dyskursu historycznego termin o „polskich obozach zagłady”, co bez wsparcia wpływowych kół politycznych również w USA będzie trudne do realizacji. Obok inwestycji w dobre relacje z zamorskim mocarstwem Polska rządzona przez Jarosława Kaczyńskiego będzie starać się rozbudować już istniejącą platformę polityczną, jaką jest Grupa Wyszehradzka, która staje się znaczącą siłą polityczną w ramach UE. Koalicja państw mających podobną historię i w pewnym zakresie też wspólne interesy może stać się dla Kaczyńskiego środkiem nacisku na Niemcy, jako wiodącą siłę w ramach wspólnoty. Aktywność w regionie będzie mieć istotne znaczenie dla Warszawy, zwłaszcza po wyjściu Londynu z UE. Wzrastający prestiż i pozycja Polski w środowisku międzynarodowym, pozwolą jeszcze bardziej i śmielej reformować państwo od wewnątrz Jarosławowi Kaczyńskiemu, a tym samym zapewnić sobie i partii możliwość sprawowania władzy znacznie dłużej, niż tylko przez jedną kadencję parlamentu.