Logo
Kulturalny stan wojenny w służbie manipulacji

Damian Rubik

Absolwent Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Na co dzień specjalista do spraw marketingu i public relations. Członek stowarzyszenia Endecja w Wielkopolsce. Pasjonat historii i literatury.

14 grudnia 2016 11:44

Manifestacja to idealne miejsce na podsuwanie słuchaczom określonego punktu widzenia. Dzięki zastosowaniu prostych technik manipulacyjnych można w prosty sposób wybielić się oraz wywołać lub podsycać nienawiść do innych. To właśnie miało na celu mówienie o kulturze podczas stanu wojennego na proteście przeciw odebraniu emerytur byłym funkcjonariuszom SB.

Wiele osób idąc do pracy lub do szkoły, często zamiast z chodnika korzysta z wydeptanej wcześniej ścieżki. Najlepiej to widać na podwórkowych osiedlach. Dzięki temu oszczędza kilka, a czasem nawet kilkadziesiąt metrów. Ludzki umysł też lubi chodzić na skróty. Trudno się temu dziwić. Wymaga to zdecydowanie mniej wysiłku i pozwala w szybki sposób uporządkować skomplikowaną rzeczywistość. Często nie jesteśmy świadomi, że właśnie nasz mózg zaoszczędził sobie kilku kroków. Zręczni manipulatorzy są w stanie to wykorzystać. Manifestacja przeciwko obniżeniu emerytur byłym funkcjonariusz służby bezpieczeństwa, na której występują silne emocje to dla nich idealne miejsce.

W psychologii istnieje pojęcie moralnych mechanizmów obronnych. Służą one do radzenia sobie z własnymi konfliktami wewnętrznymi. Mówiąc prościej, pozwalają usprawiedliwiać przed sobą swoje złe zachowania. Dzięki nim osoba, która w jakiś sposób zawiniła lub zrobiła coś złego, może zrzucić z siebie ciężar winy i nadal uważać się za dobrego człowieka. Gdy mechanizm zostanie uzewnętrzniony publicznie, zaczyna realnie wpływać na innych. Słuchając dokładnie słów przemawiającego podczas protestu mężczyzny (celowo unikam jego nazwiska) widać, że próbuje on racjonalizować sobie to, co wydarzyło się podczas stanu wojennego: były bijatyki, były internowania, ale w gruncie rzeczy to w atmosferze pełnej kultury. Wszystko co się wtedy działo, zostaje umniejszone i złagodzone w przekazie manifestanta. Skoro atmosfera była kulturalna, to nie mogło dochodzić do dramatycznych wypadków i nikomu nie działa się poważna krzywda, poza paroma siniakami i nocy w areszcie. Właśnie takie chodzenie na skróty miałem na myśli na początku wywodu.

Innym moralnym mechanizmem obrony, który znalazł się w wypowiedzi manifestanta jest porównywanie. Nasze czyny może i były złe, ale inni robią rzeczy dużo gorsze: oprawcy są teraz, dzielą Polaków na lepszy i gorszy sort, wszczynają wojny między ludźmi. Ten zabieg pozwala na skuteczne (mówiąc kolokwialnie) odwracanie kota ogonem. Uwaga słuchacza natychmiast zostaje skierowana (w tym wypadku) na rząd PiS. Umysł osoby, do której trafia przekaz idzie na skróty i od razu pojawia się schemat (często nieświadomie): komuniści nie byli święci, ale przynajmniej nie dzielili społeczeństwa, natomiast PiS je dzieli, więc jest gorszy jeszcze bardziej od nich.

W interpretacji pomagają emocje. Są one silne, bo przecież nikt obojętny nie poświęci czasu wolnego na udział w manifestacji. Zgromadzenie było skierowane przeciwko wspólnemu wrogowi. Taka atmosfera sprawia, że chłodna analiza zanika. Warto sobie zadać pytanie do kogo jest skierowany przekaz, kto ma ulec manipulacji (używając terminologii marketingowej – kto jest targetem). Na pewno przeciwnicy PiSu. Dla nich to woda na młyn. Druga grupa to osoby niezorientowane w polityce, którym cytaty z wypowiedzi pojawią się na Facebooku lub usłyszą o nich przy kolacji. To właśnie dla tej grupy są one najbardziej szkodliwe, ponieważ jest ona najmniej odporna i nie jest w stanie znaleźć kontrargumentów.

Podręcznikową metodą walki z manipulacją jest poznanie jej technik oraz permanentne obnażanie działań manipulatorów przed innymi (tak jak autor tego wywodu). Walka na argumenty z osobami, które dokonują racjonalizacji swoich czynów jest pozbawiona sensu. Często pod wpływem faktów brną jeszcze bardziej w uzasadnianie i usprawiedliwianie swoich zachowań, co dla osób trzecich jest absurdalne. O takich ludziach lepiej zapomnieć. Innym sposobem jest ośmieszanie, które w naszej kulturze zagościło na dobre. Mam tu na myśli tworzenie zabawnych memów i grafik. Te skutecznie zamazują i jednocześnie neutralizują pierwotny przekaz manipulatora. Z kulturalnym stanem wojennym najlepiej walczyć śmiechem.

 

 

Damian Rubik – absolwent Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Na co dzień specjalista do spraw marketingu i public relations. Członek stowarzyszenia Endecja w Wielkopolsce. Pasjonat historii i literatury.