Logo
Mrugnięcie prezydenta Dudy

Krzysztof Gędłek

Absolwent politologii, doktorant. Publicysta portalu Polonia Christiana24.pl. oraz kwartalnika „Myśl.pl”.  Pasjonat polskiej myśli politycznej XIX i XX wieku, szczególnie w okresie po 1945 roku. 

30 sierpnia 2016 12:32

Boleję, że nikt nie zrozumiał, o co tak naprawdę chodziło w przemówieniu prezydenta Andrzeja Dudy, wygłoszonym podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”. I dumny jestem, że całkowicie samodzielnie dokonałem wiekopomnego odkrycia, wszak odczytawszy to, co Głowa Państwa zakamuflowała między wierszami, a ujawniła zmyślną mimiką, natrafiłem na trzecie dno tamtej wypowiedzi.

Obok, oczywiście, jak najbardziej godnych fragmentów przemówienia prezydenta Dudy, pojawił się w jego wystąpieniu drobny prztyczek. Kto chciał – ten zauważył. Oto prezydent, zupełnie bezwstydnie, mrugnął okiem do kamery, gdy mówił, że w Polsce mamy do czynienia nie tylko z tradycją heroizmu, ale również z piętnem zdrady. Co to mogło oznaczać? I dlaczego jeszcze nikt nie napisał o tym żadnej sążnistej analizy?

Widząc dziwne embargo, panujące wokół tego, co wydarzyło się podczas prezydenckiego przemówienia, zasygnalizować warto, że owo mrugnięcie okiem na pewno nie było przypadkiem. Nie mruga się bowiem przypadkowo. Owszem, zdarza się, że drży powieka, co jest oznaką, iż organizm został ogołocony z istotnych pokładów magnezu. Ale oczywiste i całkowicie zaplanowane mrugnięcie okiem? O nie. To nie dzieje się przypadkowo. Warto więc postawić kilka pytań, na które muszą odpowiedzieć dziennikarze, jeśli dziennikarzami faktycznie chcą być. Istnieje bowiem obawa, że tekst ów zginie w przestrzeni internetu, jako tekst „niepokornego blogera”, który – o zgrozo – stanowi dla mainstreamu wartość nijaką, choć zdołał odkryć już wszystkie spiski, jakie uknuto w Polsce i na świecie, a nawet te, których dotąd uknuć nie zdołano.

I tak – pro forma – uważam za słuszne postawienie kilku pytań. Kto wymyślił owo mrugnięcie przez prezydenta okiem? Dlaczego, podczas mrugania, prezydent lekko skrzywił lewą część twarzy, co było nieco teatralne, ale na pewno niewłaściwe dla przypadkowego mrugnięcia? Czy o mrugnięciu wiedział minister Łopiński, który – wie to cała Polska, a i pewnie niemały kawałek świata – stanowi przedłużenie dłoni Prezesa Polski, który kontroluje prezydenta, premier i całą Polskę od Bałtyku po gór szczyty? A może był to pomysł ministra Magierowskiego, który sprawia wrażenie niebezpiecznie niezależnego od otoczenia Prezesa? I wreszcie – czy oznacza to, że Prezydent drwi sobie z Prezesa, który wcześniej zadrwił sobie z Prezydenta podając mu niedawno rękę z wyraźnie niechętną miną, naburmuszony i nastroszony bardziej niż na co dzień?

Pytań moc, a dziennikarza manistreamu, gotowego podjąć temat,próżno szukać. Być może takowy się wreszcie trafi. Wówczas bardzo chętnie udzielę anonimowej wypowiedzi pod imieniem i pierwszą literą nazwiska zwieńczoną kropką, tak, by reżim nie poznał, kto obnaża jego sekrety. Bo że niżej podpisany ujawnia je z dziką satysfakcją i drapieżną skutecznością – w to trudno wątpić.