Logo
Niebezpieczne rojenia

Marian Piłka

historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej

16 lipca 2016 09:47

Choć kryzys Unii Europejskiej pogłębia się już od kilku lat, to jednak  Brexit zaskoczył zarówno zwolenników, jak i przeciwników Unii Europejskiej. Ci ostatni wyobrażają sobie nasz kontynent po wyjściu z Unii, jako świat z przed jej powstania. To dość naiwne rozumowanie. Z pewnością, Europa nie będzie już taka jak była. Ale unijne elity, które nie były w stanie odpowiedzieć na najważniejsze wyzwania, przed którymi Europa staneła w ciągu ostatniego dziesięciolecia, także teraz, po brytyjskim referendum nie mają sensownego programu, jak uratować Unię. Jedyny program, który jest formułowany, to.... więcej integracji, więcej centralizacji brukselskiej i mniej państwa narodowego. Niemcy sformułowali jasno swoje cele.

Tym celem jest jedno superpaństwo, w którym suwerenność państwowa będzie sprowadzona do roli niemieckich landów. Niemcy rządzą w Unii i poprzez budowę superpaństwa, chcą rządzić bez żadnych  zbędnych problemów.To stary  program niemieckiego imperializmu realizowany tym razem przy pomocy instytucji unijnych. Ale niemiecki program, praktycznej likwidacji państw narodowych, to nie jest program dla Polski. To program praktycznej likwidacji państwa polskiego i innych państw narodowych. Dlatego  jedyną reakcją naszego kraju na te niemieckie postulaty, powinno być zdecydowane odrzucenie tych postulatów.

Niestety ze strony państwa polskiego, te propozycje nie spotkały się ze zdecydowanym odrzuceniem. Co prawda formułowane są postulaty dotyczące ustroju Unii zgodnie z postulatem "zasady pomocniczości”, w których odwołuje się do frazeologii "Europy ojczyzn”,  ale to tylko słowa. W 2005 roku PIS też w sposób zdecydowany w swoim programie wyborczym wystąpił przeciwko konstytucji europejskiej, ale to "zdecydowane stanowisko' nie przeszkodziło zgodzie na traktat lizboński, będący tylko kosmetyczną zmianą traktatu konstytucyjnego. Traktat lizboński zredukował w Radzie Europejskiej, siłę polskiego głosu, w porównaniu z siłą głosu niemieckiego o połowę i przyjął koncept 'niedyskryminacji", który dziś jest podstawą prawną forsowania w krajach unijnych przywilejów dla środowisk homoseksualnych i indoktrynacji homoseksualnej w szkolnictwie. Prezydent Kaczyński oświadczył, że ten traktat to jego osobisty wielki sukces, w którym osiągnął wszystko to, o co zabiegał.

Zasadniczą odpowiedzią strony polskiej na Brexit jest stanowisko Jarosława Kaczyńskiego. Kaczyński zaproponował podjęcie prac nad nowym traktatem unijnym, a w nim przede wszystkim stworzenie armii europejskiej. Kaczyński uważa, że najważniejsze, to przekształcenie Unii w supermocarstwo. Zaś stworzenie wspólnej europejskiej armii ma zagwarantować właśnie "supermocarstwowy' status Unii. Otóż te propozycje Kaczyńskiego, to bardzo niebezpieczne rojenia, które wpisują się w niemiecki plan likwidacji państw narodowych i stworzenie zdominowanego przez Berlin, europejskiego superpaństwa. Bo co znaczą te propozycje? Po wyjściu Wlk. Brytanii z Unii nastąpiło wyraźne osłabienie Polski w strukturach unijnych. Polska straciła sojusznika, który był przeciwnikiem likwidacji państw narodowych. Uruchomienie prac nad nowym traktatem, oznacza, że Polska znajdzie się w znacznie słabszej pozycji przetargowej, niż w sytuacji, gdy Londyn wpływał swoją pozycja na kształt ustrojowy Unii. Oznacza to, ze w trakcie negocjacji, podobnie, jak w trakcie negocjacji traktatu lizbońskiego, rola Polski będzie jeszcze bardziej sprowadzona do roli statysty bez prawa głosu. Kaczyńscy bowiem pokazali, w trakcie negocjacji nad traktatem lizbońskim, że nie są psychicznie i intelektualnie zdolni do zdecydowanego przeciwstawienia się niemieckim postulatom. I tak będzie i tym razem, jeżeli dojdzie do negocjacji nowego traktatu. Dlatego Polska powinna w sposób zdecydowany przeciwstawić się koncepcji renegocjacji traktatów unijnych, a nie proponować uzgodnienie nowego traktatu, bo na  negocjacjach nowego traktat może tylko wyraźnie osłabić i tak słabą pozycję naszego państwa. Propozycje Kaczyńskiego, to droga do kolejnej klęski traktatowej.

Zasadniczym postulatem Kaczyńskiego jest  stworzenie armii europejskiej. Powstanie armii europejskiej oznacza degradację, a w dalszej perspektywie praktyczną likwidację armii narodowych. Ten postulat, to zasadniczy fundament w budowaniu europejskiego superpaństwa i likwidacji państw narodowych. Bez wspólnej armii, nawet ograniczona traktatami suwerenność państw narodowych zachowuje swój podstawowy instrument niezawisłości, jakim są siły zbrojne. Bez armii, państwa unijne spadną do statusu landów w Niemczech. To praktyczna likwidacja suwerenności.Istnienie armii europejskiej wymaga istnienia także wspólnej polityki zagranicznej, bo wojna, czyli działania armii, to tylko kontynuacja polityki zagranicznej innymi środkami. A więc stworzenie armii europejskiej wymaga także rezygnacji państw narodowych z suwerenności w zakresie polityki zagranicznej. Kaczyński nie mówi nic o kwestii "harmonizacji" podatkowej, która jest starym postulatem zarówno Niemiec, jak i Francji, harmonizacji, która będzie zasadniczą barierą w dogonieniu poziomu gospodarczego państw zachodnich. Jasne jest jednak, że gdy zostanie uruchomiony proces traktatowy, to likwidacja państw narodowych nie ograniczy się tylko do sfery obrony narodowej i polityki zagranicznej, ale także obejmie kwestie gospodarcze.

 Propozycje Kaczyńskiego w praktyce sprowadzają się do  akceptacji stopniowej  likwidacji państwa narodowego, czy raczej pozostawienia formy państwa narodowego, jako pustej, wypranej z wszelkiej treści, instytucji. Zaś deklaracje o "Europie ojczyzn", czy "zasadzie pomocniczości" mają spełnić role sławetnej Joaniny z czasu negocjacji traktatu lizbońskiego, czyli propagandowego  znieczulacza w tej likwidacyjnej działalności. Bowiem zarówno w okresie poprzednich rządów PIS, jak i obecnie, Jarosław Kaczyński zabiega, aby jego propozycje miały charakter "patriotyczny". W czasie poprzednich swoich rządów PIS wszedł w bardzo ostry polityczny spór odnoście kartoflanych karykatur prezydenta Kaczyńskiego. Ten spór ogniskował zarówno polskie media jak   i emocje. Dzięki temu sporowi, prezydent Lech Kaczyński,  i premier Jarosław Kaczyński stworzyli sobie wizerunek zdecydowanych przeciwników polityki niemieckiej. Za tym propagandowym antyniemieckim parawanem, bracia Kaczyńscy zgodzili się na redukcje polskiego głosu w porównaniu z siłą głosu niemieckiego o połowę. A Polska została wykluczona z kręgu państw decyzyjnych w Unii.Traktat lizboński był największą polską klęską dyplomatyczną po upadku komunizmu, ale nikt, ze względu na antyniemiecki wizerunek braci Kaczyńskich nie rozliczał ich z tej politycznej katastrofy, która wyeliminowała Polskę z praktycznego wpływu na politykę Unii Europejskiej. Za parawanem propagandowej  "antyniemieckości", bracia Kaczyńscy skapitulowali przed Niemcami, rezygnując z podmiotowej pozycji Polski w strukturach unijnych.

Dziś podobną propagandową rolę odgrywa spór o Trybunał Konstytucyjny. Jest on sporem, który pozwolił na rozpętanie patriotycznych emocji  ustanawiając Jarosława Kaczyńskiego i rząd w roli fundamentalnego obrońcy polskiego interesu narodowego i polskiej suwerenności. Wszelkie piwowskie deklaracje, służą budowie patriotycznego wizerunek lidera PIS, jako zasadniczego obrońcy polskiego interesu narodowego i polskiej suwerenności. W przeciwieństwie do opozycji, która odwołuje się do ingerencji Komisji Europejskiej, Kaczyński buduje sobie wizerunek obrońcy polskiej suwerenności, jako przeciwnika ingerencji zewnętrznych sił w wewnętrzne sprawy Polski.  I za tym wizerunkowym parawanem, Kaczyński składa propozycje, które mają na celu praktyczne  pozbycie się przez państwo polskie najważniejszego atrybutu polskiej  suwerenności -armii. To nie Polska będzie zarządzać armią europejską, polski głos będzie miał naczelnie mniejsze, niż przewidziano dla naszego kraju w traktacie lizbońskim dla decyzji politycznych. Armia będzie zarządzana przez Niemcy i propozycja Kaczyńskiego, tylko wzmacnia pozycje Niemiec w Unii Europejskiej. Konsekwencją powstania armii europejskiej, będzie stopniowe ubezwłasnowolnienie armii narodowych, do praktycznej likwidacji ich samodzielności. To program rozbrojenia Polski. Te propozycje, to fundamentalne zagrożenie naszego kraju. Tym bardziej, że żyjemy w czasach zasadniczego przewartościowania istniejącego porządku międzynarodowego, dzięki któremu Polska w 1989 roku odzyskała suwerenność. Dziś toczy się gra, o nowy porządek światowy, który na nowo zdefiniuje w nim miejsce poszczególnych państw. W takiej sytuacji zawsze najważniejszym instrumentem jest własna armia, jako decydujący czynnik w walce o godne miejsce dla polskiego państwa.  Polska musi budować przede wszystkim własną armię i wzmacniać jej  samodzielne możliwości obronne. Musi także  prowadzić samodzielną politykę, tak, aby zadbać, aby w przyszłym sytemie zagwarantować naszemu państwu bezpieczne miejsce. Nikt za nas nie zadba o nasze interesy. A cedowanie naszej suwerenności na inne podmioty, to rezygnacja z obrony polskiej suwerenności i polskiego interesu narodowego.  Natomiast budowa superpaństwa, czy jak to określa Kaczyński "supermocarstwa', to rezygnacja z podmiotowej pozycji i oddawanie spraw polskich w obce ręce. To jest gwarancja, że nie polskie interesy będą priorytetem we "wspólnej", a w rzeczywistości niemieckiej polityce europejskiej. To polityka kapitulacji, polityka wpisywania się w niemiecki scenariusz, pomimo jej "antyniemieckiej' retoryki. Dzisiejsze propozycje Kaczyńskiego, to bardzo niebezpieczne rojenia, które mogą doprowadzić do znacznie głębszej, niż to zrobił traktat lizboński, utraty suwerenności przez państwo polskie.