Logo
Niewidzialne Chiny

Przemysław Piasta

historyk i przedsiębiorca, prezes zarządu Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego, w latach 2005-2006 wicemarszałek województwa wielkopolskiego.

21 czerwca 2016 13:14

Od czasu do czasu robię sobie mały „research” (że użyję modnego w języku korpo-szczurów makaronizmu) internetu. Na przykład w sytuacji gdy wydarzy się coś na tyle istotnego bym zainteresował się reakcjami na przedmiotowe wydarzenie. Ostatnim pretekstem do przeprowadzenia małej kwerendy stała się wizyta, którą w naszym pięknym kraju złożył Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping.

Za przeszukiwanie zasobów internetu zabrałem się około godziny 20, czyli tuż po czasie antenowym przeznaczonym zwyczajowo dla głównych wydań serwisów informacyjnych. Spodziewałem się opinii, analiz, ocen, czy chociażby sprawozdań. I srodze się przeliczyłem.

W serwisie Wirtualnej Polski nie znalazłem ani śladu informacji o historycznej wizycie. „Jedynkę” zajął tu tekst straszący ISIS, na drugim miejscu znalazło się tradycyjne strasznie Rosją i Putinem. Sporo miejsce poświęcono brexitowi. Nie zabrakło też tradycyjnego wylewania pomyj na PiS – ten temat był przedmiotem aż trzech artykułów.

Nie lepiej wypadła Interia. Dziennikarze, choć właściwie powinno się pisać „dziennikarze”, pracujący dla tego portalu uznali, że jest wiele ważniejszych i ciekawszych tematów. Na przykład domniemana beatyfikacja Lecha Kaczyńskiego albo „Kolejny akt wandalizmu w Tatrach”. W kontekście powyższego miłym zaskoczeniem był Onet, który co prawda dostrzegł wizytę głowy supermocarstwa, ale wspomniał o niej na czwartym miejscu. Ważniejszymi tematami był brexit, ISIS oraz tekst pod wiele mówiącym tytułem „Kaczyński zapłaci za przelot policyjnym śmigłowcem”.

Zafascynowany niespotykanym zjawiskiem niewidzialności chińskiego dostojnika zajrzałem nawet w zakątki internetu gdzie ludziom na pewnym poziomie zaglądać zwyczajnie nie wypada – na strony TVN24 i Gazety Wyborczej. Także tutaj po Xi Jinpingu nie było już ani śladu.

Co zatem wydarzyło się w Polsce 20 czerwca? - po lekturze głównych mediów elektronicznych można dojść do wniosku, że nic istotnego. Tymczasem miały miejsca wydarzenia potencjalnie znaczące. Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej, w przeciwieństwie do polityków miejscowego chowu, nie jeździ po świecie w celach stricte turystycznych. Jego wizyta ma znaczenie symboliczne, ale i pragmatyczne. Przyniesie co najmniej ożywienie gospodarcze, co samo w sobie jest bezcenne. Może jednak także, po raz pierwszy od lat, wpłynąć na naszą pozycję geopolityczną. Już tylko z tych dwóch powodów wizyta  Xi Jinpinga nie powinna schodzić z ust dziennikarzy. Ale tak nie jest.

Dziennikarstwo w Polsce umarło. Poza kilkoma chwalebnymi wyjątkami – endemitami, zastąpiła je prymitywna propaganda. Zamiast informacji mamy „przekaz informacyjny”, zamiast analiz grę na emocjach – często tych najniższych i najbardziej prymitywnych. Zamiast dyskursu publicznego serwuje się nam prymitywne nawalanie się po głowach, a zamiast rzetelności ogłupianie odbiorcy.

Tym, którzy chcą obiektywnej informacji i wyważonego komentarza pozostają niezależne portale i media społecznościowe. Choć w kontekście cenzury, coraz częściej występującej na tych ostatnich, do poprzednio zdania wkradają się nieuchronnie słowa „póki co”.