Logo
O III RP raz jeszcze...

Dariusz Janusz Strzelczyk

Lider stowarzyszenia Endecja ziemi tarnowskiej, działacz ZŻ NSZ, emigrant.

14 grudnia 2016 10:41

Ostatnie przerzucanie się elit III RP przynależnością do nieboszczki (czy naprawdę?) PZPR pokazuje jak ogromnym błędem po 1989 roku był brak zakazania pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych wszystkim członkom partii tworzących system polityczny PRL.  Moim zdaniem ten problem dotyczył i dotyczy także satelickich wobec PZPR pseudoludowego ZSL i  nic nie znaczącego Stronnictwa Demokratycznego. Cały system  partyjny tamtego okresu był fikcją. Wszystkie decyzje podejmowało wąskie grono funkcjonariuszy , których podstawowym zadaniem było utrwalanie ustroju przyniesionego na sowieckich bagnetach do zniszczonej przez obu okupantów i zdradzonej przez „sojuszników” Polski.

Po 1989 roku, po „okrągłym stole” utworzono pierwszy „niekomunistyczny” rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego, którego słynna „gruba kreska” stała się fundamentem III RP. Dlatego można się przerzucać oskarżeniami o członkostwo w PZPR, dlatego można w dowolnej chwili oskarżać kogoś o agenturalność, bo nie przeprowadzono lustracji.

Te błędy są tym poważniejsze, bo doprowadziły do uwłaszczenia starej nomenklatury, która z dnia na dzień stała się ponownie przewodnią siłą narodu, prowadząc tym razem kraj pod sztandarami wolności, demokracji czy ostatnio tolerancji i poszanowania prawa. Zaiste bardzo to wiarygodne w ustach byłych poubeckich elit, czy ich urosłych już niemal w dynastie następców. Pokłosiem tej sytuacji jest wszystko co mamy dzisiaj, włączając w to ostatni, wyciągniety na zawołanie konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego.  Ludzie „starego układu” do dziś maja w Polsce dużo do stracenia, bo przez 27 lat stworzyli system, który będzie bronił tego co ma w rękach. To jest podstawowy polski problem, brak polskich elit. Stąd fatalny stan gospodarki, którą sprzedano wkupując się w łaski nowych panów, stąd kolejne fale emigracji, stąd wreszcie brak szerokiego zaangażowania społecznego w sprawy nas wszystkich. Przecież to nic nie da, kradli i kraść będą czy co to zmieni – to słyszymy , aż nadto często.  Brakuje nam tej swoistej weny do działania, którą polskie elity pokazały na przełomie XIX i XX wieku, i którą zaraziły niemal całe społeczeństwo, czego wynikiem był rok 1918, gdzie wykorzystując sprzyjającą koniunkturę polityczna potrafiliśmy podnieść się z kolan budując nie idealne, ale prawdziwie wolne państwo.

Musimy jako zbiorowość pamietać, że nasza droga to nie tylko tu i teraz. Musimy wiedzieć, że za nami idą kolejne pokolenia, które oby wyrosły tak jak generacja obecnych dwudziestolatków i podobnych, którym udało się nie ulec  zafascynowaniu  fałszywie pojmowaną wolnością i fałszywym autorytetom.