Logo
Polityczne skutki rewolucji Solidarności i wprowadzenia stanu wojennego

Daniel Wójcik

Daniel Wójcik

15 grudnia 2016 18:27

                                                                                 Preludium

III Rzeczpospolita nigdy nie rozliczyła komunizmu, ani funkcjonariuszy dawnej władzy, nigdy też nie miała takowego zamiaru, a dokładnie elity które wspólnie z czołowymi postaciami PRL-u w Magdalence, a potem przy Okrągłym Stole ustaliły jaki będzie scenariusz zmian, które finalnie miały zaowocować wprowadzeniem demokracji parlamentarnej i wolnorynkowej gospodarki. Pozornie zmiana wydawała się korzystna dla wszystkich obywateli, bo stwarzała nowe możliwości w zakresie bogacenia się, czy realizacji własnych aspiracji politycznych, w istocie jednak transformacja była przez elity komunistyczne zaplanowana z pewnym czasowym wyprzedzeniem po to, by władza nie wymknęła się z rąk ludzi PZPR. Katalizatorem zmian było powstanie Solidarności, 10 milionowego związku zawodowego, którego władza nie mogła kontrolować , ani rozbić. Zdecydowano się więc na najbardziej radykalny krok, czyli wprowadzenie wojska na ulicę w grudniową noc 1981 r, masowe aresztowania i internowania osób zagrażających ustrojowi realnie, lub potencjalnie. Gen. Wojciech Jaruzelski zdławił w ten sposób opozycję, zachował władzę, ale jednocześnie nie oznaczało, to, że problem w dłuższej perspektywie czasowej został rozwiązany. W zbiorowej pamięci społeczeństwa mit karnawału Solidarności, swoistego pluralizmu światopoglądowego utrzymał się przez długie lata. Drugim poważnym problemem Jaruzelskiego były problemy ekonomiczne, wysokie zadłużenie zagraniczne, brak podstawowych produktów pierwszej potrzeby, które trzeba było reglamentować, by zaspokoić minimalne potrzeby ludzi w tym zakresie. Wojsko zostało wyprowadzone na ulice w myśl argumentacji Jaruzelskiego i całej ówczesnej propagandy po to, by opanować chaos wywołany przez stale strajkujących ludzi, którzy skutecznie paraliżowali wysiłki władz zmierzające do unormowania sytuacji gospodarczej. Przejęcie władzy w pełni przez wojskowych nic jednak w tym względzie nie poprawiło, bo tylko głębokie reformy ekonomiczne mogły zmienić sytuację w wymiarze jakościowym, a nie tylko propagandowym.

                                                                      Przygotowanie i realizacja

Pod koniec 1981 r , ani w kolejnych latach sanacja gospodarki nie była możliwa, bo na to zgodę musiał wydać Kreml, a starzy partyjni biurokraci tacy jak Leonid Breżniew nie byli gotowi na radykalny zwrot w sposobie zarządzania nie tylko własnym państwem, ale i całym systemem w skład którego wchodziły przecież państwa satelickie. Dopiero zmiana na stanowisku I sekretarza KPZR na młodego jak na standardy radzieckie i energicznego człowieka jakim był Michaił Gorbaczow zapoczątkowała zmiany, które w wymiarze politycznym, ale również i gospodarczym dotknęły także Polskę rządzoną przez Jaruzelskiego. W PRL-u zmiany zostały zapoczątkowane w 1986 r przez powołanie grup studyjnych zarówno w partii, jak i SB, ale również takie analizy realizowane były z polecania samego szefa PZPR przez jego najbliższych współpracowników. Do tej ostatniej grupy zaliczyć można Jerzego Urbana, Stanisława Cioska i gen. Władysława Pożogę. Generał dysponując różnymi ocenami rozwoju sytuacji i propozycjami wyjścia z kryzysu opracowywanymi przez niezależne od siebie zespoły ludzi mógł podejmować w danym momencie najbardziej korzystne dla siebie i partii decyzje polityczne. Właśnie z inspiracji doradców I sekretarza PZPR zdecydowano o amnestii dla więźniów politycznych w 1986 r, a w kolejnych latach o podziale mandatów w przyszłym parlamencie, czy nawet o ustroju państwa, które miało powstać na fundamencie PRL-u. W memoriale dla gen. Jaruzelskiego sporządzonym i opracowanym przez wspomnianych wyżej doradców szefa PZPR w dniu 18 marca 1988 r, można przeczytać, że doradzali oni między innymi:

1. „Nie czekając na nową Konstytucję w drodze poprawki do obecnie obowiązującej, utworzyć silny urząd prezydenta (wedle modelu francuskiego) , oraz Senat, dla którego bazą byłaby obecna Rada Konsultacyjna. Senat powinien mieć szerszą podstawę polityczną niż Sejm i gromadzić zróżnicowanych pod względem poglądów reprezentantów środowisk, np. katolickiego, intelektualnego itd. Można go naszym zdaniem – wyposażyć w inicjatywę ustawodawczą i prawo do wstrzymywania prawomocności ustaw do czasu powtórnego przyjęcia przez Sejm większością 2/3 głosów. Powołanie Senatu oznaczałoby rezygnację z koncepcji Izby Samorządowej Sejmu. Można by ją zastąpić dorocznym kongresem samorządów i stale działającym komitetem , czy biurem tego kongresu. 2. Wzbogacić koalicję rządzącą o nowe stronnictwo katolickie którego bazą byłyby stowarzyszenia należące do PRON- [PAX, ChSS, PZKS). [...]”

Doradcom Gen. Jaruzelskiego chodziło więc o stworzenie takiego systemu władzy w którym decydujące znaczenie i władza przeszłaby z stanowiska I sekretarza PZPR do urzędu prezydenta RP. Prezydentem nowej Polski miał zostać oczywiście szef monopartii, która na skutek realizowanych reform ustrojowych nadal zachowałaby dominującą pozycję w dwuizbowym parlamencie, wzmocniona dodatkowo o nową partię chrześcijańską! W takim układzie sił opozycja solidarnościowa mogłaby być jedynie odrywać rolę formacji opozycyjnej. Władze nie przewidywały na tym etapie, że mogą przegrać wybory z taką perspektywą Urban, Pożoga i Ciosek liczyli się, ale dopiero w perspektywie kolejnych wyborów do obu izb, czyli po upływie czterech lat opozycja mogła myśleć o przejęciu steru rządów. W tym czasie sytuacja polityczna miała się na tyle ustabilizować, by stara nomenklatura mogła zachować wpływy polityczne i ekonomiczne w nowych realiach jakie były przygotowywane. W kolejnych dokumentach sporządzanych dla Jaruzelskiego na skutek zmieniającej się sytuacji politycznej w kraju i na świecie propozycje reform modyfikowano, ale zasadniczy zręb zmian jakie wyżej opisano, sprowadzający się do utrzymania władzy przez ludzi PZPR został utrzymany w mocy. Szczególnie istotnym momentem były tu przegrane wybory w czerwcu 1989 r, bo konieczna była korekta w planach zarysowanych przez komunistów, najbardziej optymistyczny wariant w którym Jaruzelski jest prezydentem, a premierem Rakowski nie mógł być już brany pod uwagę. Partia była zmuszona do pewnych ustępstw na rzecz opozycji, zdecydowano się oddać stanowisko szefa rządu w zamian za wybór Generała na prezydenta (wasz prezydent, nasz premier). W nowym rządzie Mazowieckiego i tak kontrolę nad kluczowymi resortami, a takimi były stanowiska związane z wojskiem i bezpieką sprawowali ludzie Jaruzelskiego. Były I sekretarz został wybrany przez sejm i senat na głowę państwa, ale kandydatura ta uzyskała słabą legitymację polityczną, bo przeszła zaledwie jednym głosem. Niewątpliwie znaczącą rolę przy tej elekcji odegrało poparcie prezydenta USA Georg’a . Busha seniora który opowiadał się za ewolucyjnym procesem zmian w Polsce, a nie radykalną zmianą polityczną, która skutkowałby wykluczeniem starych elit z czynnego uczestnictwa w życiu publicznym. W ten sposób władza nie przeszła w niepowołane ręce, a kluczowe zręby systemu w nowej rzeczywistości zostały zachowane. Zmieniły się wprawdzie nazwy niektórych instytucji SB stało się Urzędem Ochrony Państwa, PZPR zmieniła nazwę na SdRP, ale w praktyce były to zmiany jedynie fasadowe. Nowy premier licząc się z realiami wewnętrznymi i uwarunkowaniami międzynarodowymi opowiedział się za zamknięciem pewnego okresu w najnowszej historii Polski przez oddzielenie go grubą kreską.

                                                                                    Konsekwencje

Rezultatem raz rozpoczętego procesu była nomenklaturowa prywatyzacja, brak lustracji i dekomunizacji, gra teczkami i szantaż moralny osób uwikłanych w dawny system z szefem NSZZ Solidarność na czele. Komuniści mogli w nowych realiach sprawować władzę bezpośrednio z sejmu i senatu, kancelarii prezydenta, oraz premiera, ale też pośrednio poprzez media które znalazły się w ich posiadaniu i wielki kapitał który udało im się zgromadzić w wyniku transformacji. Wielopiętrowy szczelny kordon polityczny skutecznie przez lata uniemożliwiał przeprowadzenie zmian w państwie, a kiedy taka sytuacja się pojawiała, natychmiast była paraliżowana przez wysiłki propagandystów i polityków zmierzające do oczernienia konkurencyjnej wizji przeszłości, czy wizji państwa w którym nie było miejsca dla postkomunistów. W nowomowie narodowcy byli określani jako faszyści, konserwatystów nazywano wsteczniakami, którzy sprzeciwiają się naturalnemu biegowi rzeczy w którym globalizacja i integracja poszczególnych państw w ramach wspólnego projektu politycznego jakim była Unia Europejska było tak samo oczywiste jak wcześniej socjalizm i wspieranie sojuszu z ZSRR.