Logo
Samodestrukcja Roberta Winnickiego

Dariusz Węcki

Dariusz Węcki- prezes okręgu śląskiego UPR, członek Rady Głównej UPR.

21 maja 2016 21:24

Jako członek RG UPR a później jeden z członków Sztabu Ruchu Narodowego na Śląsku miałem okazję uczestniczyć w wydarzeniach opisywanych przez Prezesa Roberta Winnickiego w jego polemice wobec Rafał Ziemkiewicza. Znajomość opisywanych zdarzeń jakoby od środka skłania mnie to podzielenia się własnymi refleksjami dotyczącymi zarówno tamtego okresu, jak i sytuacji obecnej w jakiej znalazł się RN.

Robert Winnicki analizując początki budowania Ruchu Narodowego jako szerokiej formacji narodowej przedstawia fakty, które ja pamięta zgoła odmiennie. Z ustaleń pomiędzy naszymi środowiskami jeszcze przed wyborami europarlamentarnymi zgodziliśmy się, decydując o współpracy przy tworzeniu RN na to, że cały maraton wyborczy, który wówczas był jeszcze przed nami, będzie służyć przede wszystkim budowaniu silnej marki, która zrzeszać miała środowiska narodowe i wolnościowe. Konsekwentnie, nie śpiesząc się. Jednak, jak wykazała praktyka ze względu na wybujałe ambicje właśnie tej konsekwencji w najważniejszym momencie zabrakło.

Rzeczywiście, to personalne rozgrywki stanęły na przeszkodzie zbudowania silnej formacji o szerokim zapleczu. Miast tego doprowadziły do stworzenia "klubu wzajemnej adoracji królika" wokół Prezesa Winnickiego i jego pomazańców. Stało się to szczególnie widoczne wraz z utworzeniem partii  i zaczęło emanować  w  karykaturalnej wręcz formie na niższe szczeble organizacji. Skutkiem tej złej ewolucji było sukcesywne kurczenie się RN i odpadanie jego poszczególnych elementów co w konsekwencji doprowadziło do dzisiejszej sytuacji, w której Robert Winnicki wraz ze swoją prawą ręką Krzysztofem Bosakiem pozostali sami.

Dla UPR nie bez znaczenia w tym procesie było systematyczne wycofywanie się z deklaracji i zobowiązań jakie wobec wolnościowców złożyli liderzy RN. Nie prawdą jest jak sugeruje autor, że nie zgadzał się na wolnorynkowe ukierunkowanie RN. Ta zgoda była i po części dała temu wyraz deklaracja programowa RN. Oczywiście, nie chodziło o wolny rynek w wydaniu  korwinowskim ale budowany w oparciu o rozwój i ochronę kapitału narodowego i jego obrony  przed destrukcją z zewnątrz. Robert Winnicki również mija się z prawdą twierdząc, że podstawą porozumienia ze środowiskiem wolnościowym, które w RN reprezentował UPR i Ruch Wolności były tylko jak to określił w dwa obszary: konserwatyzmu obyczajowego i unio-sceptycyzmu. To celowe zagranie mające wybielić w oczach własnego środowiska  bo nie wierzę w tak głęboką amnezje ze względu na młody wiek Prezesa Ruchu Narodowego. Cała ta sytuacja ukazuje rzeczywiste intencje liderów RN wobec naszego środowiska. Odsłania jednoznacznie chęć cynicznego wykorzystania naszego wyborczego doświadczenia udając zgodę na wolnorynkowy charakter RN. Nie do końca również prawdziwe są twierdzenia jakoby rekomendacja RN dla obecnych posłów była czynnikiem decydującym otrzymaniu ich "jedynek". A na pewno jest to nieprawda w odniesieniu do Prezesa UPR Bartosza Józwiaka, który swoja "jedynkę" uzyskał bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony liderów RN, a nawet wbrew ich intencji.

Zatem, już w tym momencie można właściwie zacząć mówić o kolejnej zmarnowanej szansie. Z przykrością i żalem muszę stwierdzić, że RN pod obecnym kierownictwem najwyraźniej nie dorósł do wyzwań jaki stawia realna polityka a szczerość intencji jego przywódców nie może pozostać bez konsekwencji dla ich przyszłej wiarygodności. Trzeba przyznać, że w  konsekwencji Ruch Narodowy stracił szanse na trwałe zaistnienie w realnej polityce. I niczego nie zmienią tu próby zrzucenia przez Prezesa Winnickiego odpowiedzialności na innych. Sami zgotowali sobie ten los. Stąd trudno się dziwić grupie posłów wywodzących się z tego ruchu ale nie zgadzających się z polityką jego kierownictwa, że zdecydowała się na skorzystanie z możliwości jaką daje uczestnictwo w parlamencie i ponowienia próby zbudowania  szerokiej formacji patriotycznej wyciągając wnioski z tej lekcji.