Logo
Wygrana Donalda Trumpa w USA i jej polityczne skutki dla Europy i Polski

Daniel Wójcik

Daniel Wójcik

14 listopada 2016 11:49

                                                               Polityczne trzęsienie ziemi w USA

Kampanię wyborcza w USA zakończyło głosowanie w którym obywatele najpotężniejszego państwa na naszym globie zdecydowali, że 45 prezydentem zostanie Donald Trump. Kontrowersyjny przedsiębiorca i miliarder uznany został przez większość liberalno- lewicowych mediów za największe zagrożenie dla obecnego układu sił na świecie. Trump bowiem zapowiada całkowitą zmianę dotychczasowej polityki wewnętrznej i korektę polityki zagranicznej. W programie wyborczym prezydenta elekta można znaleźć obietnicę największej od czasów Regana obniżki podatków, odejście od planów forsowania umów takich jak TTIP, czy kontynuacji projektu NAFTA. Zmianie miałaby ulec również polityka dotycząca ochrony zdrowia tzw. Obamacare. Największe kontrowersje wywołała zapowiedź zaostrzenia prawa imigracyjnego i budowa muru na granicy z Meksykiem, która ma powstrzymać napływ nielegalnych pracowników na teren USA! Obietnica ta trafiła na podatny grunt w sytuacji kryzysu imigracyjnego jaki pojawił się w Europie na skutek konfliktu zbrojnego w Syrii i Iraku. Donald Trump niewątpliwie chciał wykorzystać panujące nastroje niechęci wobec napływu obcych kulturowo i religijnie emigrantów i eksponował ten motyw w swojej kampanii wyborczej krytykując przy tym zarówno kanclerz Merkel, jak również konkurentkę do urzędu prezydenta Hilary Clinton. Prosty przekaz i wyraziste poglądy, a także kontrowersyjność trafiły do świadomości wyborców nie tylko konserwatywnych, ale i tych których od lat raziła poprawność polityczna i wynikająca z niej zmowa milczenia, która kneblowała wolność myśli nie tylko w sprawach polityki migracyjnej. Postawa taka musiała oczywiście wywołać wściekły atak w obozie obrońców dotychczasowego status quo, widać to było w mediach, ale i w wypowiedziach polityków zza oceanu, ale tych którzy funkcjonują na salonach europejskich, głównie w Brukseli! Od Warszawy po Madryt słychać było kwik elit politycznych, które obawiały się początku swojego końca, bo tym w istocie jest wyborcza porażka Hilary Clinton!

                                                            Europa wobec Donalda Trumpa

Dotychczasowe recepty forsowane przez federalistów europejskich przestały przynosić efekty, nadmierny centralizm i biurokratyzacja życia społecznego i ekonomicznego, ale też błędy w zakresie polityki zewnętrznej zaczynają przynosić swoje negatywne żniwo! Kolejne kryzysy jakie zaczęły trapić stary kontynent w postaci finansowej zapaści Gracji i związanej z tym kryzysem strefy euro, a także brak jedności UE w odniesieniu do polityki Rosji, czy imigrantów sprawiły, że szanse niemożliwych do spełnienia scenariuszy politycznych zaczęły stawać się realną perspektywą! Pierwszym korkiem do nastania nowych czasów było wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Następstwem zaś tego procesu jest dojście do władzy na terenie kontynentalnej Europy prawicowych partii politycznych, które reklamują się jako lekarstwo na wymienione wyżej problemy. W wielu przypadkach odwołują się do negacji starego porządku poprzez powrót do państwa narodowego i wartości chrześcijańskich, a także krytykują lewicowo – liberalnej konkurencję, która od 1968 r praktycznie przejęła ster rządów nie tylko w centralnych urzędach państwowych, ale i w kulturze i mediach. Obecnie mamy do czynienia z odejściem od tego porządku i w miejsce starych elit mogą wejść nowi ludzie związani z Frontem Narodowym w Francji, Partią Wolności w Holandii, czy Alternatywą dla Niemiec w RFN. Sukcesy tych formacji wydają się zupełnie realne, bo drogę do sukcesu ułatwiło w znacznym stopniu wyborcze zwycięstwo Donalda Trumpa, który jawi się jako radykał i burzyciel starego porządku w USA.

                                                                     Polska po wyborach w USA

Z punktu widzenia Polski, a zwłaszcza elit politycznych sukces wyborczy Donalda Trumpa ma również istotne znaczenie. Obóz władzy umocni się na swoich pozycjach dyskontując decyzję Amerykanów przede wszystkim przed Brukselą. PiS z Kaczyńskim na czele tak jak Orban nie będzie mógł być traktowany jak niegroźny heretyk w ramach UE, którego będzie trzeba za czas jakiś spacyfikować, ale jako przedstawiciel podobnego środowiska politycznego jak przywódca USA z którym trzeba się liczyć. Mocniejsza pozycja w Brukseli przełoży się na stosunki z opozycją, która nie będzie mogła już tak jak niegdyś odwoływać się do Zachodu, wskazywać na PiS jako warchołów i hamulcowych integracji, a elektorat który wyniósł tych polityków do władzy jako ciemnotę mieszkającą na wsiach, bo podobnie przecież trudno określić wyborców Donalda Trumpa. Zmiana lokatora w Białym Domu może przynieść też korzyść Pawłowi Kukizowi, który również stara się wyciągnąć korzyści politycznie dla siebie. O intencji takowej może świadczyć wysłanie listu do prezydenta elekta w którym przedstawia siebie i swój ruch jako antysystemową alternatywę, która podobnie jak nowy prezydent musiała zmagać się z huraganowym atakiem mediów głównego nurtu, nietolerancją elit polityczno- biznesowych . Podobnie jak Trump, Kukiz miał wprowadzić nową jakość do polskiego życia politycznego, stworzyć ruch, który odmieniłby klasę polityczną! Podobnie starają się wyzyskać sukces inne byty polityczne i partie takie jak „Wolność” Janusza Korwin – Mikkego, czy Ruch Narodowy. W najgorszej sytuacji znajdują się te partie i środowiska, które swoją przyszłość widziały w konserwacji starego porządku rzeczy. PO. Nowoczesna, czy KOD, będą uciekać się jedynie do negacji zastanej rzeczywistości, lub wskazywania zagrożeń, takich jak rzekoma prorosyjskość nowego prezydenta USA. Straszenie widmem porozumienia między Moskwą, a Waszyngtonem, będzie jedynym z głównych argumentów jakim będzie posługiwać się dawna władza, a także jej zaplecze medialne, które z braku wsparcia budżetowego radzą sobie coraz gorzej. Opozycja pozbawiona możliwości oddziaływania na elektorat będzie coraz bardziej słabła i znacznie trudniej w zmieniających się realiach będzie jej wygrać następne wybory. Wszystkie te wydarzenia mogą zwiastować nową epokę w dziejach Europy i nie tylko, bo jak stwierdził Rafał Ziemkiewicz wiek XX był okresem panowania ideologii lewicowych, a następne stulecie może stać pod znakiem powrotu tradycyjnych wartości, narodowych i konserwatywnych.