Logo
Zamenhof – bezwartościowa utopia

Dariusz Wasilewski

Dariusz Wasilewski –prawnik, MBA, wykładowca. Współautor trzech książek naukowych, autor kilkunastu artykułów naukowych. Były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, samorządowiec.
 

6 maja 2016 15:07

Kilka lat temu za przyczyną oświeconego pomysłu PO, w Białymstoku powstała specjalna instytucja: Centrum Ludwika Zamenhofa. Dziś radni poparli pomysł likwidacji Centrum poprzez połączenie z Białostockim Ośrodkiem Kultury. Oczywiście likwidacja Centrum to nie jest likwidacja kultury w Białymstoku. Takie wrażenie można było odnieść po lamentach radnych Platformy, wspomagających się wystąpieniami kilkunastu protestujących „autorytetów”.

Sam pomysł budowania tożsamości Białegostoku, promowania go na świecie w oparciu o idee Zamenhofa jest nad wyraz kuriozalnym. Jednak czego się nie robi by płynąć w głównym nurcie modnego multikulturalizmu. Dlatego też Eliezer Lewi Samenhof był idealnym kandydatem zapewniającym „patronat” mediów głównego nurtu. Nie dziwi więc używanie w obronie Centrum zużytych już zdań- kluczy tj „krzewienia postawy otwartości na zróżnicowanie kulturowe, religijne i etniczne, co – zwłaszcza w świetle problemów, z jakimi boryka się dziś Białystok, Polska i świat – wydaje się nie do przecenienia; radzenie sobie z odmiennością kulturową jest bowiem jednym z najważniejszych wyzwań społecznych naszych czasów.”, oraz „w kontekście nasilających się w Europie, w Polsce i w Białymstoku nastrojów ksenofobicznych, likwidacja odrębności CLZ, szczególnie wobec wskazanych wyżej zasług tej instytucji, może być interpretowana jako próba odgórnego ograniczenia działań propagujących wielokulturowość i poszanowanie inności.” Te same środowiska na czele z Gazetą Wybiórczą rozpoczęły kampanię zohydzania Białegostoku, kłamliwie ukazując go jako miasto pełne zagrożeń. Oczywiście fakty temu przeczą. Jesteśmy w pierwszej trójce najbardziej bezpiecznych miast w Polsce. Jednak jak jest zamówienie to i się znajdzie obciążenie.
 
Zamenhof rzeczywiście wyśmienicie wpisuje się do poprawnych politycznie narracji. Co prawda, sam sztuczny język jest niszowym hobby niewielkiej grupy idealistów (ok tysiąc „fanów” używa esperanto jako pierwszego języka), choć warto wspomnieć, że wielcy świata tj. spekulant finansowy George Soros, są zwolennikami esperanto. Czy bez przyczyny?

Idea uniwersalnego języka międzynarodowego, to pomysł, który Zamnehof starał się zrealizować. Jednak jak każda utopia dotyczyła ona również szerszego spektrum. Dlatego Zamenhof idąc śladami Hillela, staro żydowskiego myśliciela pragnął rozwiązać przede wszystkim problem żydowski. Propagował zjednoczenie narodów, zmianę dotychczasowej religii i obyczajów. Główną rolę w tym procesie miał odegrać naród żydowski, który “chcąc nie chcąc” miał stworzyć naród idealny, neutralny (emanacja ogólnie ludzkości), z neutralnym, narodowym językiem. Dodajmy do tego naiwne poglądy sprzeczne z Chrześcijaństwem, iż większe znaczenie ma miłość do człowieka niż miłość do Boga. Wierzył, za Hilelem, że kiedyś ludzkość zjednoczy się w miłującą się wspólnotę, żyjącą w pokoju. Do tego potrzebny był właśnie neutralny, międzynarodowy język, który zjednoczy wszystkich Żydów na świecie, a zarazem złączy ich z innymi narodami”. Idea Zamenhofa nie została dobrze przyjęta. Najsilniej sprzeciwiali się jej sami Żydzi, tak samo syjoniści jak i esperantyści.

Kolejna próba rozwoju ideologii Zamenhofa, została ujęta przez niego jako homaranizm – bo tak nazwał swój nowy projekt, który był próbą stworzenia wspólnoty ponadnarodowej i ponadreligijnej, z neutralnym językiem, neutralną religią i opartą o nią neutralną etyką. Najpierw Zamenhof marzył o zjednoczeniu i równouprawnieniu Żydów mówiąc: “Jestem pewien, że wszelki nacjonalizm jest największym nieszczęściem, a celem wszystkich ludzi powinno być tworzenie zgodnej ludzkości”. A jeżeli do tego dorzucimy kolejne naiwne postulaty o zjednoczeniu państw, nadzorze prawnym i dyplomatycznym by zapanował wieczny pokój, widzimy cudaczną ideologię, jakich było wiele. Utopie mają to do siebie, że ładnie brzmią, a są groźne w realizacji czego przykład dały inne utopijne programy, które na nieszczęście ludzkości były wdrożone (komunizm z CCCP, Trzecia Rzesza promująca Mittel Europę czy unionizm eurokratów).
Tragiczna sytuacja związana właśnie z praktycznym ubogacaniem się kultur, jaką obserwujemy na co dzień pokazuje iż idea multi-kulti legła w gruzach. Sama Angela Merkel potwierdziła upadek otwierania się na bezgraniczną tolerancję a setki tysięcy Niemców, Skandynawów na ulicach wykrzykują obecnie swe niezadowolenie.

Warto więc korzystać ze sprawdzonych wzorców, na których budowała się prawdziwa tolerancja i otwarcie na innych. Piękna, budowana na klasycystycznych wartościach polska kultura była magnesem, który przyciągał. Jeżeli jest wolność, ale oparta na prawdzie i do tego pewna swej siły i jednorodności, może być też opoką dla innych. Od sztucznego mieszania, sprzecznych wręcz wartości nic wartościowego nie może powstać. Dlatego też należy się cieszyć a i zapewne wzmacniać wolę, by w Białymstoku była budowana Kultura - nie na mirażach poprawnie politycznych haseł, ale na realnych i twórczych fundamentach.