Poruszające wyznanie rozmówcy Trzaskowskiego! „Znaczenie mają wartości w sercu” [WIDEO]

Luke Marcinkiewicz skomentował niejasną sytuację z rozmowy z Rafałem Trzaskowskim. Wyjaśnił jakie były jego prawdziwe intencje oraz skąd pochodzi i kim właściwie jest. Przywitał się z opinią publiczną w bardzo dobrym stylu, o czym świadczą setki pozytywnych reakcji pod jego wpisem. Luke zwrócił się również z apelem do wszystkich zainteresowanych polityką internautów.

 

Wczoraj późnym wieczorem internet obiegło nagranie z rozmowy młodego chłopaka z kandydatem Koalicji Obywatelskiej, Rafałem Trzaskowskim. Krótka wymiana zdań miała miejsce w Supraślu koło Białegostoku, gdzie prezydent Warszawy składał wyborczą wizytę. Koło kampanijnego busa polityka zebrało się kilka osób, w tym także okrzyknięty „Amerykaninem” Luke, który po angielsku zwrócił się do Rafała Trzaskowskiego. Chłopak – co widać na filmie – w bardzo kulturalny sposób wyraził swoją opinię. Powiedział kandydatowi opozycji, że znajomość języków obcych jest wtórna do znajomości prawdziwego języka ojczystego. To język polskich interesów, którego niestety politycy Platformy Obywatelskiej nierzadko zapominają. Trzaskowski wytknął jednak rozmówcy akcent wymawianych słów i podważył jego pochodzenie. „Brzmisz jak Polak” – pouczał Luka. Na poruszone przez niego zagadnienie nie odpowiedział ani słowem.

 

Celebryci związani z opozycją totalną, zwłaszcza Tomasz Lis, już w nocy z niedzieli na poniedziałek i cały dzisiejszy dzień wylewali na Luka tony hejtu. Chłopak został niesłusznie oskarżony o „ustawkę” oraz czerpanie korzyści finansowych z całej sytuacji. Również błędnie powiązano go z Telewizją Polską, czemu stacja wyraźnie zaprzeczyła. Sympatycy Rafała Trzaskowskiego w bardzo chamskim stylu skrytykowali Luka, co bardzo go dotknęło.

Powyższy wpis Tomasza Lisa ciężko nawet komentować. Obraził Luka wyciągając pochopne i bardzo stronnicze wnioski.

 

„Nie ma znaczenia jaki się paszport posiada. Znaczenie ma to jakie wartości ma się w sercu”

 

Dziś wieczorem całą sytuację skwitował sam bohater, przez opozycję uszczypliwie nazwany Amerykaninem. Luke opublikował na swoim Twitterze nagranie, które stało się absolutnym hitem internetu. „Poniedziałek, 22 czerwca, dzisiaj rano loguję się na Twitter, a tam morze hejtu wylane pod moim adresem” – zaczął. Dalej opisał całą sytuację wyjaśniając dokładnie kontekst całej sytuacji. Jak twierdzi Luke, bardzo kulturalnie zadał pytanie Rafałowi Trzaskowskiemu, na co ten odpowiedział bardzo nieelegancko. Podkreślił, że polityk będący jednocześnie kandydatem na prezydenta zignorował jego zapytanie i skupił się na detalach. Jak twierdzi, obecność kamer była dla niego stresująca, co wyjaśnia niepewny głos i zająknięcia.

 

Dalej Luke wyznał, że posiada zarówno amerykańskie, jak i polskie obywatelstwo. Co ważne zapewnił, że jest był przez nikogo zainspirowany czy w ogóle opłacany. Wtedy wyraźnie od serca przyznał, że jego zdaniem liczą się „wartości, które nosi się w sercu”, znajomość historii i bohaterów, którzy ukształtowali naszą świadomość. Luke zaapelował także o kulturalną debatę publiczną, „żebyśmy nie zwariowali przed tymi wyborami”. Przestrzegł także, że wykluczenie jakiego doznał ze strony sympatyków Rafał Trzaskowskiego ma znamiona rasizmu.

Nagranie stało się absolutnym hitem w mediach społecznościowych, a pod adresem chłopaka pojawiły się setki pozytywnych komentarzy. „Trzymaj się i nie przejmuj hejterami. Bardzo dobry przekaz”, „Nie przejmuj się chłopie. Bądź taki jaki jesteś. Trzaskowski w przeciwieństwie do Pana Dudy nie umie rozmawiać z ludźmi, nie nadaje się na prezydenta. Głowa do góry.”, „To może być przełomowe oświadczenie dla walki z hejtem. Pokażmy wszyscy niezależnie od poglądów, że wszystkim nam zależy na kulturalnej debacie publicznej.” – to tylko kilka przykładowych komentarzy. Niestety znów dał o sobie znać Tomasz Lis: „Nie trzeba było robić z siebie głupka na życzenie albo narzecz TVP” – napisał dziennikarz, mimo jednoznacznego zdementowania.

Komentarze

Komentarze