Okrutne zabójstwo cenionego społecznika! Dramatyczne sceny i policyjna obława

Niestety, często osoby zaangażowane w działalność społeczną, samorządową czy polityczną narażone są na nie tylko słowną agresję, ale też realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia oraz życia swojego, jak również swych bliskich. W naszym kraju jak wiadomo także zdarzały się przypadki nienawiści wobec osób udzielających się publicznie i społecznie, które przejawiały się fizycznymi atakami. Niestety kolejny przykład takiej sytuacji, miał miejsce niedawno na terenie wsi Zbrza w gminie Morawice.

 

W tej niewielkiej miejscowości leżącej w województwie świętokrzyskim rozegrały się dramatyczne sceny zakończone śmiercią dwóch osób. Warto jednak podkreślić, że z ogromnym żalem i cierpieniem muszą zapewne mierzyć się też członkowie rodzin dwóch nieżyjących mężczyzn. W ramach prowadzonych przy tej okazji działań, policja użyła m.in. śmigłowców.

 

Sprawę brutalnego morderstwa dokonanego na osobie pełniącej obowiązki sołtysa oraz szefa OSP we wsi Zbrza, opisał m.in. portal Fakt24.pl. Zabity w okrutnych okolicznościach mężczyzna to pan Jan Sz., który stracił życie w wieku 61 lat. Jego oprawcą okazał się być mieszkający w tej samej gminie 57-letni Leszek G.

 

To był dusza człowiek, urodzony społecznik. Mówiliśmy na niego Teleexpress, bo potrafił każdą sprawę w mig załatwić. Właśnie teraz miał odebrać nowy wóz gaśniczy

– opowiadać mieli okoliczni mieszkańcy, których słowa przytacza portal Fakt24.pl.

 

Uzbrojony Leszek G. miał wtargnąć do domu sołtysa i zastać go w salonie, gdzie siedząc na fotelu oglądał akurat telewizję. Sprawca postrzelił swoją ofiarę w nogę, w okolicach piszczela. Ranny 61-latek miał jeszcze próbować się ratować i chwycić za telefon, jednak w jego kierunku Leszek G. oddać miał kolejne strzały. Kiedy Jan Sz. doczołgał się do progu drzwi swego domu, tam został dobity strzałem w potylicę  w wyniku czego zmarł na miejscu, a reanimacja nie przyniosła niestety rezultatu.

 

Uciekający z miejsca zdarzenia 57-latek miał spotkać na podwórku jeszcze córkę zamordowanego Jana Sz., która przebywała tam wraz ze swoimi dziećmi. Zabójca miał zwrócić się do niej nerwowym głosem, aby „szła zobaczyć jak wygląda jej tatuś”.

 

Policja rozpoczęła po tragicznych scenach na posesji sołtysa obławę na sprawcę. Nad okolicą krążyć miały policyjne śmigłowce. Starano się zlokalizować miejsce pobytu uzbrojonego zabójcy. Finalnie jednak, również on nie wyszedł z całej sytuacji żywy.

 

Około godz. 1 w nocy po opisanych dramatycznych wydarzeniach. Leszek G. miał powrócić na teren swojej działki i tam popełnić samobójstwo. Mężczyzna ten pracował jako kucharz weselny i był ojcem piątki dzieci. Sporo osób uważa, że tym czego się dopuścił zniszczył on życie rodziny zabitego sołtysa, jak również swojej własnej.

 

Motywem działania zabójcy miała być zdaniem okolicznych mieszkańców zemsta. 57-latek miał bowiem napotkać przeszkodę ze strony policji w realizacji kradzieży drzewa z terenu gminnego lasu.

 

Policja kazała zabezpieczyć ścięte drzewa u nas na posesji. Sąsiad się o tym dowiedział i pewnie myślał, że to przez ojca była cała akcja

– powiedział w rozmowie z „Faktem” syn zabitego sołtysa.

 

 

Źródło: Fakt24.pl

Fot.: Flickr.com

Komentarze

Komentarze