Uczestnik X-Factor dopuścił się okrutnych czynów! Wpadł przez występ w telewizji

Przez 22 lata krzywdził na tle seksualnym kobiety. Mimo to postanowił wziąć udział w programie X-Factor. Przez tę decyzje jedna z jego ofiar go rozpoznała. Teraz mężczyzna spędzi resztę życia w więzieniu.

 

56-letni nauczyciel Phillip Blackwell kilka lat temu postanowił zaprezentować się w popularnym programie X-Factor. Wystąpił śpiewając piosenkę „Gold” Senadau Ballet. Swoim wykonaniem przysporzył sobie sporego rozgłosu, jednak w negatywnym kontekście. Jego występ uznany przez wielu został za jeden z najgorszych podczas castingu do telewizyjnego show.

 

Poza niepochlebnymi komentarzami odnośnie wykonania piosenki przysporzył sobie uczestnictwem w programie również innych problemów. Został on bowiem zdemaskowany przez jedna z telewidzek. Okazało się, iż Phillip Blackwell jest przestępcą seksualnym, a rozpoznała go jego była ofiara, która szybko udała się na policję.

 

Funkcjonariusze wraz z prokuraturą odkryli po dochodzeniu, że 56-letni nauczyciel krzywdził kobiety już od 22 lat. Pierwszy atak przeprowadził już pod koniec ubiegłego wieku. Kolejnych dopuszczał się przede wszystkim w latach 2005-2019 i nie zaprzestał napadów nawet po udziale w show.

 

Po wielu rozprawach sądowych Blackwell przyznał się do 31 przestępstw seksualnych. Wśród nich było usiłowanie gwałtów, gwałty, napaści, podglądanie oraz napaści przez penetrację. Mężczyzna przed napadem podawał swoim ofiarom zazwyczaj duże ilości alkoholu i atakował je zazwyczaj, gdy utraciły przytomność. Jego ofiary wielokrotnie były zastraszane, dlatego też przez tyle lat 56-latek mógł bezkarnie poruszać się wśród społeczeństwa.

 

Jak przyznał prokurator Adrian Langdale Blackwell jest „seryjnym gwałcicielem, który znęcał się nad kobietami przez 22 lata. Wybierał młode dziewczyny ubrane w szczególny sposób. Blackwell musiał uznać je za atrakcyjne. Podążał za nimi samochodem i atakował, w miejscu, które uznał za najbezpieczniejsze. Wszystko było zaplanowane”.

 

Źródło: Onet

Foto: Twitter

 

Komentarze

Komentarze