Zamach w lokalu wyborczym?! Interwencja służb

Przy okazji odbywającej się w niedzielę II tury wyborów nie brakowało emocji. Jak wiadomo, wciąż nie można być pewnym ostatecznego wyniku wyborów, gdyż różnica według sondażowych wyników Exit Poll pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim to zaledwie o,8% oddanych przez Polaków głosów. Odnotowano jednakże też sytuacje, które wywołały spory niepokój i kontrowersje w trakcie przeprowadzania głosowania. Groźnie brzmią doniesienia przekazane przez portal Rmf24.pl, który poinformował iż zaistniała groźba wybuchu bomby przy okazji wyborów.

 

Do tego niepokojącego zdarzenia doszło w województwie świętokrzyskim, a dokładniej na terenie miejscowości Słupia Konecka. To tam pewien 46-letni mężczyzna zagroził, że doprowadzić do zdetonowania bomby w rejonie jednego z lokali wyborczych, jeżeli nie przyjedzie do niego dzielnicowy. Człowiek ten samemu zaalarmował słuzby dzwoniąc na numer 112.

 

Sprawcą całego zamieszania okazał się być mężczyzna pochodzący z Ukrainy. Po otrzymaniu takiego zawiadomienia, policyjni pirotechnicy skontrolowali zajmowany przez niego lokal w celu upewnienia się czy nie posiada on niebezpiecznych materiałów. 46-latek miał mieć we krwi prawie 3 promile alkoholu.

 

Mężczyzna poinformował, że jeśli nie przyjedzie do niego dzielnicowy, podłoży ładunek wybuchowy w obrębie lokalu wyborczego w gminie Słupia Konecka. Policjanci dotarli do 46-latka i zatrzymali go. Mężczyzna miał blisko trzy promile alkoholu w organizmie

– poinformowała cytowana przez portal Rmf24.pl sierżant Marta Przygocka z Komendy Powiatowej Policji w Końskich.

 

Choć funkcjonariusze policji nie znaleźli żadnych materiałów mogących doprowadzić do eksplozji, to jednak grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności za wszczęcie fałszywego alarmu.

 

 

Źródło: Rmf24.pl

Fot.: Flickr

Komentarze

Komentarze