Polscy studenci zatrzymani na Białorusi. Nie ma z nimi kontaktu

Po protestach w Mińsku dwóch polskich studentów zostało zatrzymanych. Nie ma z nimi od tej pory żadnego kontaktu. Matka jednego z nich wystosowała rozpaczliwy apel.

 

Na Białorusi po wygranej w wyborach prezydenckich Aleksandra Łukaszenki odbywają się masowe protesty. Jak się okazało udział w nich brało także dwóch polskich studentów. Zostali oni w związku z tym zatrzymani przez białoruskich funkcjonariuszy, o czym poinformował poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba.

 

„Niestety wszystko wskazuje na to, że wśród zatrzymanych w Mińsku jest dwóch polskich studentów. Skontaktowały się ze mną ich rodziny, które utraciły wczoraj wieczorem z nimi kontakt. Otrzymałem zapewnienie od Pana Ambasadora, że konsul zajął się ich odnalezieniem” – napisał na Twitterze polityk.

 

Informację tę potwierdził na antenie Polskiego Radia wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Zapewniał on, iż Polska będzie w tej sprawie interweniować i nie zostawi studentów bez pomocy. Przedstawiciel resortu spraw zagranicznych poinformował również, że wśród zatrzymanych jest jeszcze jeden Polak.

 

W związku z całą tą sprawą z rozpaczliwym apelem zwróciła się jedna z matek aresztowanego studenta. „Kochani, mój syn Kacper Sienicki razem ze swoim kolegą Witkiem Dobrowolskim zostali zatrzymani przez milicję w Mińsku na Białorusi. Od wczoraj nie mam z nim kontaktu. Także nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ambasada RP w Mińsku nie są obecnie w stanie mi pomóc. Nie wiem gdzie go wywieziono i nie wiem co robić. Płaczę i błagam Was o udostępnianie tego postu, bo tylko nagłaśniając tę sprawę mogę cokolwiek teraz zrobić. Kacper skończył Studia Europy Wschodniej, stąd jego zainteresowania. Pojechał, by wesprzeć duchem swoich przyjaciół Białorusinów. Mam nadzieję, że nic mu nie jest i szybko się do mnie odezwie” – napisała matka zatrzymanego studenta.

 

Źródło: DoRzeczy

Foto: You Tube/ Global News (zrzut ekranu)

Komentarze

Komentarze