Mogą zdemontować ci „kopciucha”. Trwają kontrole!

Okazuje się, że kotły na paliwo mogły nie spełniać norm. Już udało się usunąć 6,4 tys. ofert internetowych, głównie tzw. „kopciuchów”. Wobec jedenastu przedsiębiorców ruszyły postępowania. Felerne kotły będą musiały zostać zdemontowane.

Za chwilę ruszy okres grzewczy, a więc czas, w którym wiele osób kupi lub zmieni kocioł do ogrzewania mieszkania. W sklepie powinniśmy zwrócić uwagę na tzw. etykietę energetyczną. Ta informacja mówi nam, czy kocioł jest wydajny i oszczędny. Chodzi o tzw. klasę efektywności energetycznej. Najlepsza z nich to A+++, a najgorsza to D.

Inspekcja Handlowa sprawdza oznaczenia kotłów na paliwo stałe.

– Czyste powietrze, zdrowie i bezpieczeństwo polskich konsumentów jest naszym priorytetem. Intensyfikujemy działania kontrolne, których celem jest wyeliminowanie z rynku tak zwanych „kopciuchów”. Do końca roku planujemy laboratoryjnie zbadać jeszcze 25 modeli kotłów. Cały czas trwają również wzmożone kontrole w sklepach – inspektorzy sprawdzają m.in. rzetelność informowania konsumentów oraz spełnienie wymogów prawnych w dokumentacji technicznej, deklaracji zgodności, oznakowanie CE, etykiety energetyczne. Weryfikujemy również za pomocą specjalnego oprogramowania tysiące ofert zamieszczanych w internecie, usuwając te dotyczące „kopciuchów” – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Fot. Pixabay

Od początku roku do połowy września inspektorzy Inspekcji Handlowej dokonali kontroli 319 modeli kotłów na paliwo stałe. 25 modeli skierowano do badań laboratoryjnych. Już wiadomo, że 7 z nich nie spełniło wymagań. Miały m.in. zawyżony poziom emisji pyłu, tlenków azotu lub tlenku węgla albo zawyżoną klasę sezonowej efektywności energetycznej.

Sprawdzane są również kotły sprzedawane np. na Allegro.pl, OLX.pl, sprzedajemy.pl, lento.pl, gumtree.pl i gratka.pl. Już zakwestionowano 6 428 aukcji, na których sprzedawano kotły niezgodne z wymaganiami.

W przypadku stwierdzenia, że kotły nie spełniają obowiązujących parametrów, prezes UOKiK może nakazać ich wycofanie z rynku. Będzie to oznaczało też odinstalowanie ich z domów nabywców oraz odkupienie urządzeń, a następnie ich utylizację na koszt producenta.

Fot. Pixabay

Komentarze

Komentarze