Zmarł po zarażeniu koronawirusem i… wygrał wybory

Przy okazji trwającej od ponad pół roku pandemii słynnego już wirusa SARS-CoV-2 wydarzyło się wiele sytuacji, które mogły i nadal mogą być wyjątkowym doświadczeniem dla ludzi w różnych częściach globu. Za niesamowitą może być uznana również historia jednego z polityków i tego jaka równocześnie dramatyczna, ale zarazem też poruszająca i wyjątkowa historia go spotkała. Wydarzenia te opisano m.in. na łamach portalu TVP.info.

 

Sprawa dotyczy Iona Alimana z socjaldemokratycznej partii PSD, który pełnił obowiązki burmistrza rumuńskiej miejscowości Devesel. Stanowisko to objął on po raz pierwszy w 2014 roku, a cztery lata później w 2018 roku uzyskał reelekcję. Teraz o fotel burmistrza ubiegał się więc po raz trzeci.

 

57-letni kandydat wywodzący się z ugrupowania PSD ‚de facto’ zwyciężył w tegorocznych wyborach, ponieważ uzyskał prawie aż 65% oddanych ważnych głosów. Zaskakujący jednak może być fakt, że osiągnął to pomimo… śmierci. Polityk kilkanaście dni wcześniej zmarł bowiem w czasie przechodzenia choroby znanej jako COVID-19.

 

Do śmierci kandydata zarażonego koronawirusem doszło w dniu 17 września. Później jednak ludzie i tak mogli oddawać na niego głos w wyborach burmistrza leżącego na południu Rumunii Develes. Prawo w tym kraju zakłada bowiem taki scenariusz, aby zostawić kandydata na listach, jeśli zostały one wydrukowane przed jego śmiercią.

 

Tak wysoki, a przy tym zwycięski wynik Iona Alimana ma być wyrazem szacunku i swoistego złożenia hołdu zmarłemu burmistrzowi przez mieszkańców tej miejscowości.

 

Należy zaznaczyć, że polityk ten zmagał się też z innymi problemami zdrowotnymi. Według medialnych doniesień miał on chorą wątrobę, a także cierpiał na cukrzycę. Kilka lat temu miał przejść również przeszczep nerki.

 

 

Źródło: TVP.info

Fot.: Pikist

Komentarze

Komentarze