Znany lekarz MOCNO o „antycovidowcach”! „A co gorsze, jeszcze wydaje im się, że…”

W pierwszych tygodniach rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 chwalono polskie społeczeństwo za dyscyplinę względem przestrzegania izolacji społecznej i zasad bezpieczeństwa, które pozwalają zminimalizować ryzyko zarażenia u nas, naszych bliskich i wśród spotykanych każdego dnia ludzi. Z czasem jednak, chociaż przypadków zachorowań zaczęło być jeszcze więcej, to jednak do głosu doszły osoby, a później nawet całe ruchy głoszące w Europie, że COVID-19 nie stanowi zagrożenia, nakaz zakładania maseczek w miejscach publicznych jest czymś złym, a nawet iż mamy do czynienia z jakimś wielkim spiskiem. Do tego typu opinii odniósł się w mocnych słowach pewien znany lekarz ze Śląska.

 

Przedstawiciele tzw. „ruchów antycovidowych” mają nie tylko publicznie gromadzić się bez zasłaniania twarzy w ramach protestów. Ma bowiem dochodzić też do sytuacji, że tego typu osoby grupowo wchodzą do sklepów bez maseczek chcąc w ten sposób zamanifestować swoje poglądy. Tego typu zachowania mogą być szczególnie bolesne dla pracowników służby zdrowia, którzy stali i nadal stoją na pierwszej linii frontu w walce z koronawirusem. Nie kryją oni tego, że ciężko się słucha, bądź patrzy na tego typu zjawiska, kiedy samemu doświadcza się dużego zmęczenia potrzebą spędzania wielu godzin w pracy, gdy pacjentów przybywa.

 

Do całej sprawy oraz „antycovidowców”, jak przyjęło się określać tego typu ludzi z takowymi poglądami, odniósł się w internecie znany śląski lekarz doktor Dawid Ciemięga z Tychów. Komentując jedno z nagrań prezentujących pewien happening zrealizowany przez przedstawicieli takich ruchów, użył on bardzo mocnych słów krytycznie oceniając tendencję do lekceważenia zasad wynikających z walki z rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2.

 

Takie osoby to turbo de…, to jest niestety znak obecnych czasów, więc grupy zrzeszające takich pajaców rozrastają się szybko. A co gorsze, jeszcze im się wydaje, że potrafią myśleć

– Ocenił dosadnie dr Dawid Ciemięga.

 

Ponadto stwierdził on również, że nawet jeśli pozbylibyśmy się zachorowań na COVID-19, to on osobiście sam zachęcałby do zakładania maseczek w okresie zachorowań na grypę.

 

Ponieważ nie lubię chorować, nie chcę chorować, a uważam, że maseczka zmniejsza ryzyko złapania infekcji – jakiejkolwiek. Będę namawiać też wszystkich, aby korzystać z maseczek w takim sezonie, kiedy się jest w tłumie czy placówce medycznej, nawet jeśli nie będzie COVID-19. Dla dobra nas wszystkich.

– Uzasadnił swoje stanowisko tyski lekarz.

 

 

Źródło: Siemianowiceslaskie.naszemiasto.pl

Fot.: Pixabay

Komentarze

Komentarze