1.9 C
Warszawa
środa, 26 stycznia, 2022

Kto stoi za TVN i sprawą Greczkowicza? TVN „Uwaga!” to wyżyny manipulacji

Zobacz koniecznie

Kilkakrotnie pisałem o sprawie Tomasza Greczkowicza. Nigdy go nie poznałem, ale uważam jego los za wręcz kanoniczny, by pokazać jak sądy w Polsce kwalifikują obronę konieczną, jak można ze zwykłego chłopaka zrobić zabójcę, jak można z choroby zrobić wymówkę i jak można ukrywać w mediach fakty, które nie pasują do z góry przyjętej narracji.

Jeszcze raz obejrzałem program „Uwaga!” stacji TVN z 11 października o mocnym internetowym tytule „Zadał cios, ofiara zmarła w szpitalu. Mimo wyroku, zawodnik MMA cieszy się wolnością”. Cały materiał to prawda, tyle, że częściowa prawda, czyli manipulacja prawdą, ergo – fałsz. Znam sprawę, pisałem o niej wielokrotnie, dlatego chciałbym pokazać czytelnikom „Prosto z mostu” jak to się w TVN robi. Sam jednak pozostaję z pytaniem, czy gdybym nie znał faktów, to czy nie byłbym jedną z główek w tłumie, która krzyczy „na krzyż z nim!”? Ile takich materiałów kupuję jako prawdę? Nie wiem. Może dlatego śpię w nocy.

Materiał TVN pokazał tragedię żony-wdowy po Bartoszu Zającu i rozpacz brata Zająca, Cezariusza. Pokazał także Tomasza Greczkowicza, który za nieumyślne spowodowanie śmierci Bartosza ma iść do więzienia na 20 miesięcy, ale z powodu cukrzycy i innych dolegliwości póki co nie idzie. Greczkowicz – co jest najbardziej akcentowane przez media – jako zawodnik MMA miał zabić Zająca jednym ciosem… Tak było? Poświęćcie na lekturę jeszcze trzy minuty!

Greczkowicz trenował MMA amatorsko, raz wystąpił zawodowo i przegrał. Jak wynika z obdukcji, uderzył Zająca lekko (pięścią lub z otwartej ręki i uszkodził mu tylko wargę). Dlaczego więc Zając zmarł? Lekarze nie mają wątpliwości. Przy uderzeniu (nawet lekkim) musiał stracić równowagę. Mógł stracić, bo był kompletnie pijany. Nie miał więc odruchów amortyzujących upadek. Uderzył w koszt lub trotuar, czyli głową prosto w beton. Zmarł, ale dwa dni później w szpitalu. Był agresywny w stosunku do Greczkowicza, a uderzenie tego ostatniego poprzedziły wyzwiska Zająca, plucie i zaciśnięte pięści sugerujące atak. Sądy w Polsce jednak bardzo rzadko biorą pod uwagę obronę konieczną. Zdecydowanie wolą nieumyślne spowodowanie śmierci. Wtedy jednak zazwyczaj zasądzają w podobnych sytuacjach karę w zawieszeniu. Greczkowicz dostał karę bezwzględnego pozbawienia wolności (w drugiej instancji). 20 miesięcy w zakładzie karnym.

Na tym nie koniec. TVN pokazał zmarłego przypiętego w pasy, spuchniętego. Lekarze często podobne opuchlizny opisują jako efekt działań organizmu zachodzących już post mortem, ale obraz w TVN miałby sugerować coś na kształt dotkliwego pobicia. Tak zapewne miał pomyśleć widz. Zawodnik MMA uderzył i proszę… W TVN dowiadujemy się, że kości czaszki strzaskane. Nie dowiadujemy się, że strzaskane na skutek upadku pijanego mężczyzny na koszt betonowy… Niedopowiedzenie czy najniższego rodzaju manipulacja?

Sacrum tragedii… Nie ma go, pomimo, że wydaje się, iż materiał TVN opowiada tylko o tragedii ludzkiej. Nie ma go, bo nie ma prawdy. Kłamstwo nigdy nie idzie w parze z sacrum, bo zawsze „jakiś Wyrostkiewicz” odbrązowi manipulacje. Wtedy do trumny przykleja się polemika. Niepotrzebna, gdyby nie było wcześniejszej manipulacji. Wystarczyło nie kłamać. TVN buduje jednak atmosferę na najbliższych. Ich łez nikt nie powinien dotknąć. Jednak powinien, skoro chodzi o prawdę i skoro już pojawiła się „Uwaga!” z tak tendencyjnym przekazem. Żona wypowiadająca się o tragedii męża znana jest z tego, że kłamała w tej samej sprawie w sądzie. Oczerniała Greczkowicza, że widziała jak wielokrotnie uderzył jej męża, a później przyznała, że tego… nie widziała. Brat pokazywany w TVN, Cezariusz Zając, otrzymał wyrok (prawomocny) za grożenie śmiercią ojcu Tomasza Greczkowicza. To dwa filary wiarygodności obrazu TVN. Trzeci to lekceważenie cukrzycy i innych chorób skazanego Greczkowicza. Widz ma pomyśleć zapewne, że skazany kupił sobie lekarzy. Lubimy tak myśleć. Widz nie wie, że to sąd przecież, a nie strona, szukał wśród wielu lekarzy takich, którzy wypowiedzą się na temat choroby Greczkowicza. Sąd w końcu wziął pod uwagę nie jedną, ale dwie analizy lekarskie, przez siebie wybranych lekarzy, ale w TVN wiedzą lepiej. I taką wiedzą dysponuje później widz, karmiony nienawiścią do linczowanej ofiary medialnej.

I na koniec, cały materiał bazuje na jednym pytaniu: kiedy Greczkowicz będzie siedział? Zapewne nieprzypadkowo publikacja w TVN zbiega się terminami z nieodległym posiedzeniem sądu w tej sprawie. Nikt już nie pyta, dlaczego w ogóle ma siedzieć. Dlatego zamiast puenty, wrócę do kilku zdań, które wypowiedział adwokat Marcin Iwanowski, który samego Greczkowicza nie zna, ale który mówi o czasach, w których „strach się bronić”.

W przypadku casusu Greczkowicza już sąd pierwszej instancji poza skazaniem Tomasza Greczkowicza na wyrok pozbawienia wolności, wówczas w zawieszeniu, zobowiązał go do wypłaty po 50 tys. zł na rzecz dzieci zmarłego oraz 20 tys. na rzecz żony, co już jest formą zadośćuczynienia bardzo dotkliwą, mając na uwadze okoliczności tego czynu. Dlatego stoję na stanowisku, że główną przyczyną takich wyroków jest postawa sędziów i oskarżycieli publicznych, w tym przypadku prokuratora, którzy żądają wysokich, wyśrubowanych wyroków, na które sprawcy nie zasługują. W tym przypadku pan Tomasz na taką karę nie zasłużył. Mam wątpliwości, czy zasłużył na jakąkolwiek karę

– mówił kiedyś w wywiadzie mecenas Marcin Iwanowski z Ordo Iuris.

Dodał, że niestety, w Polsce casus obrony koniecznej jest używany w praktyce zbyt rzadko w polskich sądach. Za to casus wyroków medialnych i linczu reportażowego jest nagminny.

Robert Wyrostkiewicz

Zobacz więcej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najnowsze