14.7 C
Warszawa
piątek, 27 maja, 2022

A gdyby to Polska zaatakowała III Rzeszę? Scenariusz historii alternatywnej

Zobacz koniecznie

Co by się stało, gdyby to Polska zaatakowała Niemcy? I to nie w roku 1939, ale od razu po przejęciu władzy przez nazistów? Zachęcamy do lektury fragmentu tekstu z portalu tohistoria.pl. Całość dostępna TUTAJ.

Podpisanie latem roku 1932 polsko-sowieckiego paktu o nieagresji częściowo i w ograniczonym zakresie, ale jednak, uspokajało i zabezpieczało naszą politykę zagraniczną na odcinku wschodnim. Okazało się to bardzo cenne, gdyż na początku roku 1933 władzę w Niemczech przejął Adolf Hitler. Nie oznacza to oczywiście, że działania wcześniejszych rządów Republiki Weimarskiej wobec Rzeczpospolitej były przyjazne. Przeciwnie, były to gabinety wybitne antypolskie, a przy okazji gotowe współpracować z „czerwonymi” z Moskwy, jeśli leżałoby to w interesie Niemiec. Niemniej jednak nowy kanclerz w pierwszych tygodniach urzędowania dał w wywiadach upust swoim emocjom i niejako odkrył karty. W jednym z wywiadów (dla angielskiego „Sunday Express” w lutym roku 1933) Adolf Hitler wprost podważał polskie prawa do Pomorza, ubolewając nad „strasznym” losem Niemców odseparowanych od Prus Wschodnich. Sprostowanie stanowiska w ciągu kilku godzin na niewiele się zdało. W odpowiedzi Alfred Wysocki – polski poseł w Berlinie – realizując polecenia od samego Józefa Piłsudskiego zasugerował stronie niemieckiej możliwość… wojny.

(…)

Tuż po wystąpieniu III Rzeszy z Ligi Narodów jeden z niemieckich oficerów otrzymał zadanie przygotowania planu obrony kraju na wypadek polskiej inwazji mogącej stanowić odpowiedź na porzucenie owego międzynarodowego gremium. Zbiegło się to także z defiladą polskich wojsk w Krakowie, co dla niektórych wyglądało na koncentrację wojsk przed uderzeniem na zachodniego sąsiada (i możliwe, że miało tak wyglądać). Tym razem obawy Rzeszy były jednak bardziej uzasadnione. Właśnie wtedy bowiem Warszawa sondowała w Paryżu lojalność sojusznika w obliczu wzmacniania się sąsiada obu państw. Test wypadł niepomyślnie, wobec czego polska dyplomacja nie miała wyboru i zasugerowała Niemcom ustabilizowanie relacji, na co Berlin przystał. Efektem zwrotu okazał się zawarty w roku 1934 pakt o nieagresji oraz inne umowy – np. ograniczające wzajemne atakowanie się w przestrzeni publicznej. Temat wojny prewencyjnej przestał być aktualny.

Tak się jednak wcale nie musiało stać – wszak niektóre działania strony polskiej miały cechy prowokacji. Co prawda bowiem najpewniej rząd Rzeczpospolitej nie myślał o żadnej wojnie i jedynie testował Berlin oraz Paryż, co pokazało, że w sytuacji ewentualnej wojny z Niemcami nie ma co liczyć na Francuzów, jednak nikt nie mógł wykluczyć, że pewne zachowania Warszawy lub Berlina nie spowodują trwałej eskalacji napięcia, a nawet popadnięcia w spiralę wrogości, która mogłaby zaprowadzić relacje obu państw poza linię, za którą jest już tylko wojna.

Odnotujmy przy tym, że pacyfikacja Niemiec była w interesie Polski.

(…)

Mając świadomość iluzorycznych gwarancji bezpieczeństw ze strony Francji oraz podejrzewając, że niemiecka ugodowość wynika raczej z aktualnego niedoboru siły niż autentycznego porzucenia pragnień o odzyskaniu Śląska, Wielkopolski i Pomorza, atak i pacyfikacja Rzeszy tuż po przejęciu władzy przez Adolfa Hitlera oraz odsunięcie owego kanclerza od rządów jawiły się z pewnością jako atrakcyjna perspektywa (choć przecież nie wolna od zagrożeń i wad). Skoro jednak nie zdecydowano się na takie rozwiązanie, to najpewniej oceniono je negatywnie: albo z powodu zbyt wysokiej ceny politycznej, jaką przyszłoby zapłacić za atak na Niemcy, albo z powodu niewielkich szans na sukces całej operacji. Wiele wskazuje na to, że była to refleksja uzasadniona.

Załóżmy bowiem, że Polska zdecydowałaby się w roku 1933 na samodzielny atak na III Rzeszę. Bez wątpienia przy odrobinie szczęścia oraz wzniesieniu się dowódców na wyżyny swoich umiejętności sama wojna nie byłaby w tamtym momencie dziejowym przegrana już na starcie. Przeciwnie. Nasze wojsko dysponowało potencjałem, by pobić w bitwach mocno ograniczoną liczebnie przez powojenne ustalenia armię Niemiec. Czy jednak neutralizacja armii posłusznych Hitlerowi rozwiązałaby problem?

(…)

Aby akcja odniosła sukces, Polska musiałaby przekonać do swojej polityki co najmniej Francję – a najpewniej także Wielką Brytanię – i wspólnie przeprowadzić operację zbliżoną do tej z lat powojennych, a znanej jako 4 D: denazyfikacja, demilitaryzacja, dekartelizacja, demokratyzacja. W roku 1933 nie było jednak ku temu żadnych szans.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY NA TOHISTORIA.PL!

ABY PRZEJŚĆ DO PORTALU TOHISTORIA.PL KLIKNIJ TUTAJ.

tohistoria.pl

Zobacz więcej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najnowsze