Skandaliczna wypowiedź ukraińskiego dziennikarza Mazurenki pod adresem Prezydenta RP, Karola Nawrockiego, odbiła się szerokim echem i wywołała oburzenie w Polsce. Słowa, które padły z jego ust w programie Polsatu, nie tylko przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki, ale także poważnie zaszkodziły procesowi budowania wzajemnego zaufania między Warszawą a Kijowem.
Mazurenko, komentując działania polskiej głowy państwa, pozwolił sobie na określenie: „pachan”, co w języku potocznym, a zwłaszcza w rosyjskim (!) slangu, oznacza przywódcę mafijnego, bossa podziemia przestępczego. Takie porównanie nie jest ani zabiegiem retorycznym, ani ostrą publicystyką – to czysta obelga, która nie powinna paść z ust osoby mieniącej się dziennikarzem.
Od wielu miesięcy stosunki polsko-ukraińskie są wyjątkowo napięte – obciążone zarówno trudną historią, jak i bieżącymi sporami politycznymi czy gospodarczymi. Tym bardziej zaskakuje brak odpowiedzialności Mazurenki, który zamiast sprzyjać dialogowi, zdecydował się na personalny atak na Prezydenta RP. Wypowiedź o „pachanie” wpisuje się w retorykę pogardy i podważa powagę polskich instytucji państwowych.
Dziennikarz, jako osoba publiczna, ma obowiązek ważyć słowa – szczególnie w kwestiach, które bezpośrednio dotyczą relacji międzypaństwowych. Tymczasem Mazurenko, kierując się emocją lub chęcią zdobycia rozgłosu, wybrał drogę, która niszczy, a nie buduje.
W obliczu wojny, którą Ukraina toczy o swoje przetrwanie, oraz w sytuacji, gdy Polska odgrywa ważną rolę w jej wsparciu, każde nieodpowiedzialne słowo odbija się szerokim echem. Niestety, w tym przypadku echo to może zabrzmieć szczególnie niebezpiecznie.
Dlatego wypowiedź Mazurenki należy nazwać jednoznacznie – skandalem, który godzi w podstawowe zasady partnerstwa i wzajemnego szacunku. Polska i Ukraina potrzebują dziś odpowiedzialnych głosów, które będą łagodzić spory, a nie je podsycać.
/oio/
Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu
