-4.5 C
Warszawa
sobota, 17 stycznia, 2026

Koniec mitu Okrągłego Stołu. Symbol zgniłego kompromisu opuszcza Pałac Prezydencki!

Zobacz koniecznie

„Dzisiaj w Polsce skończył się postkomunizm. Niech żyje wolna Polska!” – tymi słowami prezydent Karol Nawrocki zakończył swoje wystąpienie po usunięciu tzw. Okrągłego Stołu z budynku Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu. Jak poinformowała Kancelaria Prezydenta, mebel – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli III RP – trafi do zbiorów Muzeum Historii Polski, gdzie ma być prezentowany w odpowiednim, krytycznym kontekście historycznym.

Decyzja ma wymiar nie tylko logistyczny czy muzealny, ale przede wszystkim symboliczny. Okrągły Stół, przy którym od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 roku toczyły się rozmowy przedstawicieli władzy komunistycznej i części opozycji solidarnościowej, przez lata urósł do rangi mitu założycielskiego III RP. Dla jednych był znakiem „pokojowej transformacji”, dla innych – i ten głos coraz częściej przebija się do debaty publicznej – symbolem zgniłego kompromisu, zawartego z komunistami kosztem pełnej prawdy, sprawiedliwości i realnego rozliczenia systemu zniewolenia.

Tło historyczne jest dobrze znane, choć wciąż bywa wygładzane. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku i brutalnym zdławieniu „Solidarności”, aparat PZPR stopniowo tracił zdolność rządzenia krajem pogrążonym w kryzysie. Rozmowy Okrągłego Stołu w 1989 roku nie były spotkaniem równych stron, lecz negocjacjami elit: z jednej strony schyłkowej władzy komunistycznej, z drugiej – tej części opozycji, która zgodziła się na daleko idące ustępstwa. Efektem były częściowo wolne wybory 4 czerwca 1989 roku, kontraktowy Sejm i brak realnej dekomunizacji.

Konsekwencje tamtych decyzji są widoczne do dziś. W wielu dziedzinach życia publicznego, gospodarczego, medialnego i instytucjonalnego postkomuniści – często pod zmienionymi szyldami – przez dekady panowali niepodzielnie. Majątki budowane na uprzywilejowanej pozycji w PRL, kariery kontynuowane bez przerwy po 1989 roku, brak odpowiedzialności karnej za zbrodnie systemu – to wszystko nie jest historycznym detalem, lecz realnym dziedzictwem kompromisu sprzed ponad trzech dekad.

Bohaterowie walki o wolną Polskę, ci z podziemia lat 70. i 80., internowani, więzieni, bici i niszczeni przez aparat bezpieczeństwa, w ogromnej większości nie doczekali się innego zwycięstwa niż moralne. Nie odzyskali skradzionych życiorysów, zdrowia ani należnego im miejsca w państwie, które miało być naprawdę wolne i sprawiedliwe. Zbyt często patrzyli, jak ich dawni prześladowcy odnajdują się w nowej rzeczywistości bez cienia refleksji czy odpowiedzialności.

Usunięcie Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego i przekazanie go do Muzeum Historii Polski można odczytywać jako próbę domknięcia pewnej epoki – nie przez wymazywanie historii, lecz przez jej nazwanie po imieniu. Historia PRL i transformacji ustrojowej nie potrzebuje pomników bezkrytycznego zachwytu. Potrzebuje prawdy, także tej niewygodnej: o kompromisach, które kosztowały Polskę więcej, niż przez lata chciano przyznać.

Jeśli rzeczywiście „postkomunizm się skończył” – jak zadeklarował prezydent – to nie dzięki jednemu gestowi, lecz dzięki gotowości do uczciwego rozliczenia przeszłości. Okrągły Stół w muzeum może w tym pomóc: jako świadectwo epoki, ostrzeżenie i punkt odniesienia. Nie jako świętość, ale jako przedmiot historii, z całym jej ciężarem i konsekwencjami, które odczuwamy do dziś.

/red./

Foto: własne

Zobacz więcej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze