Bitwa płci i sprawa transseksualnych sportowców

Transseksualni sportowcy to niezwykle ciężka zagwozdka dla wielu polityków na całym świecie, lecz przede wszystkim w państwach zachodnich, gdzie środowiska LGBT+ mogą liczyć na większe prawa aniżeli np. w naszym kraju. 

 

 

Duża część państw zgadza się na zmianę płci człowieka, a następnie dokonuje korekty jego statusu w prawie. Nie przynosiło to większych problemów w państwach zachodu, lecz w tej jednej kwestii doprowadziło do kuriozum. Bowiem mężczyźni, którzy zmienią płeć, w świetle prawa są po jakimś czasie kobietami, więc nic nie stało im na przeszkodzie aby startować w kobiecych dyscyplinach sportowych.

 

W ten sposób doprowadzono do sytuacji, gdzie np. dwójka transseksualnych kobiet (urodzonych jako mężczyźni) całkowicie zdominowała dziesiątki zawodów w amerykańskim stanie Connecticut. Wygrywały one wszystkie zawody, bijąc przy tym wiele rekordów. Trójka biegaczek w pewnym momencie powiedziała jednak stop i wystosowała przeciwko nim proces sądowy, oskarżając o wykorzystywanie naturalnych predyspozycji sportowych wśród mężczyzn, które faworyzowały je w rywalizacji z kobietami.

 

Problematyczny jest akt praw obywatelskich z 1964, który zakazuje dyskryminacji ze względu na płeć i uwzględnia tu także prawa osób transseksualnych. Doprowadza to do tego, że ani stanowe, ani krajowe organizacje sportowe nie mogą zakazać takim osobom startu w zawodach, a gdy to zrobią to utracą finansowanie z budżetu państwa bądź stanu.

Amerykański Departament Edukacji uważa to za niesprawiedliwe, twierdząc, że osoby transseksualne powinny startować w zawodach razem ze sportowcami swojej pierwotnej płci. Problem ten dotyczy przede wszystkim zawodów kobiet. Do czego doprowadzi ta batalia i wymiana zdań? Wydaje się, że demokraci nie zamierzają w tej sprawie odpuszczać, twierdząc, że taka sytuacja byłaby dyskryminacją.

 

Źródła:

https://triblive.com

flickr.com

Komentarze

Komentarze